Jan Bodakowski
Wieczny Grunwald – schizofreniczna fantastyka Szczepana Twardocha
„Wieczny Grunwald” schizofreniczna powieść Szczepana Twardocha (wydana przez Narodowe Centrum Kultury w bardzo fajnej serii powieści fantastycznych żerujących na historii Polski) nie pozostawi nikogo obojętnym. Jedni (lubiący doświadczenia z odmiennymi stanami świadomości) się nią zachwycą, inni (o słabszej psychice) po lekturze będą długotrwale leczeni w zakładzie psychiatryczni, a okularnicy z przedmieścia (tacy jak ja) będą się bali że pewnego dnia znajdą się sam na sam z autorem w windzie. Twardoch ma niezwykły dar silnego oddziaływania swoim tekstem na czytelnika. W swojej książce kreuje duszną, chorą, schizofreniczną wizje świata, która (w trakcie lektury) zakaża poszczególne komórki ciał czytelnika. W opisach gwałtu, zbrodni i okrucieństwa tekst jest naturalistycznie szczegółowy. Ze strony na strony czytelnik coraz bardziej tonie w w coraz bardziej pokręconej i schizofrenicznej narracji. Jedne schizoidalne wizje zastępowane są jak w kalejdoskopie przez kolejne. Przeplatają się ze sobą miejsca z różnych czasów w różnych światach równoległych.
„Odwieczny Grunwald” Szczepana Twardocha to schizofreniczna powieść w której główny bohater narrator transmigruje po światach równoległych i w czasie. Te schizofreniczne światy łączy nieustający konflikt przetaczający przez Polskę. Nieustanny konflikt niosący: śmierć, cierpienie, okrucieństwa, mordy, gwałty, przemoc seksualną, prostytucje i głód (które naturalistycznie opisuje autor). Język narracji często stylizowany jest na archaiczny.
Narrator swój monolog rozpoczyna podczas swego konania na polach Grunwaldu. Z jego narracji dowiadujemy się że jest bękartem króla Kazimierza. Król zgwałcił jego nastoletnią matkę. Zgwałcona matka z dzieckiem została wygnana z domu i żyła w nędzy zarabiają prostytucją uliczną na wegetacje. Po śmierci matki narrator z Krakowa trafia do Norembergu gdzie zostaje uczniem szkoły walki.
W trakcie narracji okazuje się że narrator reinkarnował wielokrotnie później w przyszłości w różnych światach równoległych. Wspomina o sowieckiej rzezi Warszawy, swojej działalności w ruchu komunistycznym. W jednym światów równoległych narrator był rycerzem w zamku w Norymbergu. Zamek był centrum dowódczy Germanów walczących od tysiąca lat z Polakami (od czasów Grunwaldu). W zamku zanurzone w soli fizjologicznej mózgi wodzów tworzą jeden mózg dowodzący bezmózgimi biorobotami spłodzonymi w Lebensborn. Germańscy rycerze w zamku odżywiani są transfuzjami krwi wysysanej od niewolników. W kolejnej retrospekcji w Gruzji narrator walczy z bolszewikami w Waffen SS razem z polskimi ochotnikami (w tym i Trzebińskim – Bolesław Piasecki dogadał się z Hitlerem). W kolejnej rzeczywistości sojusz Polaków i bolszewików walczy z sojuszem Brytyjczyków, Amerykanów i Germanów. Narrator w swej narracji przeskakuje z jednego wątku w kolejny, bez zakończenia jednego kontynuuje inny.
Jan Bodakowski
okładka 



Komentarze
Pokaż komentarze (1)