Jan Bodakowski
Historia Polski pożywką dla horroru
Kolejną pozycją, wydaną przez Narodowe Centrum Kultury, z serii polskiej fantastyki żerującej na na historii Polski, jest horror Zbigniewa Wojnarowskiego „Miraż”.
Powieść rozpoczyna artystyczna narracja (w stylu Szczepana Twardocha) umykająca percepcji proletariatu. Potem jednak zdania stają się zrozumiałe.
Narratorem jest dziennikarz Stankiewicz. Koleżanka z przeszłości prosi go o pomoc. Jej partner życiowy, podczas nurkowania w sztucznym jeziorze uległ wypadkowi i znajduje się w śpiączce. Wypadek miał miejsce w ruinach zalanego przez akwen kina Miraż. Co bardziej przerażające z zepsutego telefonu ofiary wysyłane są SMS z nazwiskiem dziennikarza i i emerytowanego biletera z kina Miraż Gaibela.
Stankiewicz odnajduje Gajbela. Schorowany i umierający bileter wierzy że sławni aktorzy byli potomkami pogańskich bogów. Krwawą ofiarą dla pogańskich bóstw są przerażające losy widzów z kina Miraż. Dekoracją dla tragedii są losy Polski. Trup zaczyna się ścielić już przed II wojną światową w czasach wielkiego kryzysu. Kolejne ofiary giną podczas okupacji, w czasie gdy żywi zaczynają dostrzegać świat zmarłych. W stalinowskiej Polsce mają miejsce objawienia otoczonego bałwochwalczym kultem Stalina. Za Gomułki bezpieka obiecuje nieszczęśliwej zakochanej kobiecie realizacje jej marzeń za cenę donoszenia na ukochanego. Przed stanem wojennym student którego debiut aktorski wycięła cenzura, doprowadza do sensu nieocenzurowanego filmu w kinie Miraż, i następnego dnia budzi się w rzeczywistości alternatywnej. W postkomunistycznej III RP były opozycjonista przenosi się do lat osiemdziesiątych (na dzień przed swoim aresztowaniem).
Każda z opowiedzianych dziennikarzowi historii zaczyna się normalnie, by z czasem stać się schizofrenicznym koszmarem.
Jan Bodakowski




Komentarze
Pokaż komentarze