Jan Bodakowski
Fotorelacja z marszu PIS 13 grudnia 2011
Trzynastego Grudnia 2011 ulicami warszawy przeszedł marsz PIS. Zapewne jego uczestnicy szli w nim z pobudek patriotycznych (irracjonalnie swoje nadzieje pokładając w PIS). Złośliwie można jednak podejrzewać że organizatorom z PIS mogło chodzić o coś innego niż uczestnikom. Z jednej strony marsz 13 grudnia mógł być rocznicą internowania Edwarda Gierka - którego Jarosław Kaczyński uznał na wiecu w Sosnowcu w 2010 roku patriotę który "opozycję jakoś tam tolerował, a nie zamykał do więzienia". Z drugiej strony marsz PIS mógł być wyrazem dumy z podpisania w 2007 roku przez Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego (który był kolejnym krokiem likwidowania suwerennej i niepodległej Polski).
Marsz rozpoczął się pod pomnikiem Wincentego Witosa. Wybór miejsca był równie schizofreniczny jak obecna krytyka PIS pod adresem ministra Sikorskiego który w Niemczech zwerbalizował to co jest konsekwencją procesu integracji z UE (procesu popieranego przez PIS). Wincenty Witos był politykiem współpracującym z endecją (która napełnia odrazą Kaczyńskiego) i krytycznym wobec roli jaką żydzi odgrywali w Polsce (podczas gdy Kaczyński jak to słusznie dostrzegł redaktor Terlikowski jest najbardziej pro żydowskim politykiem w Polsce). Dodatkowo środowisko PIS podczepia się pod sanacje - która Witosa zamknęła i katowała w obozie w Berezie Kartuskiej. Równie dobrze Michnik mógłby podczepiać się pod Dmowskiego.
O godzinie 18 na placyku przed pomnikiem Witosa i sąsiednich skwerkach zebrało około 1000 osób (zapewne kolejne w tym czasie mogły zdążać w kierunku marszu). W dominującej większości były to osoby w wieku emerytalnym (co ma swoje dobre dla PIS strony - społeczeństwo polskie systematycznie starzeje się a marketing PIS wydaje się być dla emerytów atrakcyjny). Nie mniej mizeria manifestacji była szokująca. Warszawa jest milionowym miastem. Demonstracja odbywała się w samym centrum. Samych działaczy i etatowych pracowników PIS jest zapewne w całej Polsce dużo więcej. PIS jest partią mającą miliony złotych pochodzące (podobnie jak u innych parlamentarnych partii) z kieszeni podatników. Media kreują PIS na jedyną alternatywę wobec PO (bo wiadomo że PIS nie odbierze PO władzy, a nawet jak to zrobi to nie naruszy systemu). PIS jest przez media taką pogardzaną ale jednak koncesjonowaną przez system opozycją. Porażkę marszu PIS dodatkowo podkreślał sukces Marszu Niepodległości zorganizowanego przez młodych narodowców. Marszu 30.000 osobowego, złożonego w większości z młodych mężczyzn, zorganizowanego bez pieniędzy, przemilczanego przez media. Realia jednak nie przeszkadzały zwolennikom PIS otrąbić sukcesu i twierdzić ze w marszu PIS wzięło udział 15.000 (używając liczydeł PIS wyszło by że w Marszu Niepodległości szło 300.000 narodowców). Oddając jednak sprawiedliwość PIS, to niestety nie da się ukryć że w parlamencie partie znajduje się dzięki ludziom którzy pójdą raz na cztery lata do lokalu wyborczego, a nie dzięki ludziom skłonnym maszerować 11 listopada.



























Jan Bodakowski




Komentarze
Pokaż komentarze (12)