Jan Bodakowski Jan Bodakowski
618
BLOG

Koniec świata, który nie nastąpił

Jan Bodakowski Jan Bodakowski Polityka Obserwuj notkę 0

 

Jan Bodakowski

Koniec świata, który nie nastąpił

 

Niezwykle często sekciarze mają problem ze swoimi fałszywymi przepowiedniami o rychłym końcu świata. Kiedy nie nadchodzi zapowiadany armagedon. Kiedy nie przylatują oczekiwani kosmici. Pozostawieni na lodzie sekciarze muszą jakoś przetrawić bolesną dla nich rzeczywistość. Socjologiczny i psychospołeczny wymiar tego zjawiska opisuje w swojej pracy „Gdy proroctwo zawodzi. Koniec świata, który nie nastąpił”, wydanej przez wydawnictwo WAM, trzech amerykańskich naukowców: Leon Festinger, Henry Riecken, Stanley Schachter.

 

Niezwykle często największymi ofiarami swoich własnych rojeń są sekciarze którzy w oczekiwaniu na koniec świata wyzbyli się swojego dorobku życiowego. Dramat takich ludzi zainteresował w 1954 roku amerykańskiego naukowca Leona Festingera, Festinger na podstawie eksperymentów z dziedziny psychologii społecznej tworzył teorie dysonansu społecznego.

 

Teoria dysonansu społecznego zakładała że człowiek wyznający dwa sprzeczne poglądy, odczuwa nieprzyjemność z powodu tej sprzeczności. By nie nie odczuwać nieprzyjemności człowiek zmienia tak swoje poglądy by nie było tej sprzeczności. Co ważniejsze, dysonans poznawczy jest tym większy, im sprawa była ważniejsza, a człowiek był w nią zaangażowany.

 

W trakcie swoich badań Festinger dowiedział się o sekcie której członkowie wierzyli w rychły koniec świata. Wiadomo było że i to proroctwo, jak i proroctwa innych sekt, się nie spełni, a sekciarze będą mieli dysonans poznawczy. Na ich przykładzie można było więc zbadać i opisać sytuacje z przed, w trakcie, i po, wystąpieniu dysonansu poznawczego. Do współpracy Festinger zaprosił dwu innych badaczy Rieckena i Schachtera. Cała trójka przystąpiła do sekty i opisała swoje badania na podstawie obserwacji uczestniczącej.

 

Książka która trafia teraz do polskiego czytelnika kiedy ukazała się w 1956 roku nie została doceniona przez innych naukowców. Była jednak rewolucyjna. W latach późniejszych jej tezy zweryfikowano w licznych badaniach laboratoryjnych.

 

Nowa teoria zachwiała dogmatami obecnymi w dwóch dominujących nurtach psychologii: behawioryzmie i psychoanalizie. Okazało się że zgodnie z teorią dysonansu poznawczego ludzie którzy zgadzają się na nieprzyjemną inicjacje by dostać się do grupy, bardziej lubią tę grypę gdy dostanie niej do niej było trudne niż wtedy gdy było łatwe. Kiedy proces dostania się do grupy był ciężki, to przestaje mieć znaczenie to że grupa jest głupia i nudna. Ludzie by nie mieć dysonansu poznawczego bagatelizuje wszystkie wady i wyolbrzymiają zalety tego co osiągnęli.

 

Tematyka dysonansu poznawczego jest dla mnie tym bardziej interesująca, im bardziej uświadamiam sobie że nie da się opisywać polskiej polityki przez pryzmat politologii. W III RP coś takiego jak idee, poglądy, programy, nie mają odniesienia do polskiej polityki. Dopiero psychologia społeczna, socjologia, kryminologia, i temu podobne dziedziny nauki pozwalają na dostrzeżenie ładu w szaleństwie polskiej sceny politycznej. W irracjonalnych wyborach dokonywanych przez Polaków. W schizofrenii wyborców i polityków. W hipokryzji i zakłamaniu mediów różnych opcji.

 

Dodatkowo odnoszę wrażenie że fanatyzm ufundowany na szaleństwie jest we wszystkich opcjach coraz bardziej silny. Im bardziej rzeczywistość odbiega od sloganów, im bardziej slogany są ze sobą sprzeczne i wzajemnie się wykluczają, tym chętniej wypruwa się flaki tym którzy nie podzielają szaleństwa.

 

Jan Bodakowski

Brzydki. Biedny. Niedoceniony. Nielubiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka