78 obserwujących
410 notek
1348k odsłon
  392   5

Co Onet ma wspólnego z rosyjską propagandą?

Według najnowszego raportu renomowanej amerykańskiej firmy wywiadowczej Recorded Future za operacją cybernetyczną Ghostwriter, której częścią była #DworczykLeaks, stoi Rosja. W Polsce, tzw. "afera mailowa" wybuchła wiosną 2021 roku, gdy na platformie Telegram rozpoczęto publikowanie korespondencji, wykradzionej z prywatnej skrzynki mailowej ministra Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Premiera. 

"Polskie służby do dziś nie wyjaśniły, w jaki sposób doszło do wykradzenia ministerialnej korespondencji, ani kto ją rozpowszechniał w internecie" - czytamy w artykule oko.press. 

Ja doszło do wykradzenia ministerialnej korespondencji, nie wiem, ale wiem dobrze, kto ją rozpowszechniał w internecie. Rzecz w tym, że afera ta dotyczy także w pewnym stopniu mojej skromnej osoby. Zacytowano fragmenty moich maili, i tak je zestawiono, że sens wypowiedzi wyszedł przeciwny do rzeczywistego. W świat poszły fałszywe interpretacje cytowane dalej jako "fakty" wynikające rzekomo z tych maili - ot taki prosty zabieg z arsenału totalnej propagandy, który miałem okazję osobiście obserwować. Według moich obserwacji aferę najintensywniej rozpowszechniał w internecie właśnie portal Onet. W sposób zupełnie systematyczny portal ten ujawniał metodą "kroplówki" kolejne fragmenty różnych maili i próbował kroić z nich mini-aferki, które razem miały stworzyć wielką "aferę mailową" -- to zresztą sformułowanie, którego systematycznie używano. Robota dokładnie goebbelsowska, bo absolutna większość tych maili nie nadawała się na skrojenie żadnej nawet mini-aferki i była raczej zwykłym ubeckim babraniem się w prywatnej korespondencji. 

Czy redaktorzy onetu zamieszani w preparowanie tej "afery" nie wiedzieli, że biorą udział w brudnej antypolskiej grze? To pytanie czy mam ich uznać za idiotów czy za funkcjonariuszy obcej propagandy? 

Pod koniec artykułu w oko.press znajdujemy także sugestię, że prawdopodobnie "polskojęzyczny wątek afery realizowany jest przez kogoś z Polski." Oraz twierdzenie: "Być może ta wciąż nieujawniona osoba robi to na zlecenie Kremla, choć wcale nie musi wiedzieć, kto jest pierwotnym zleceniodawcą.

Czy redaktorzy portali rozpowszechniających rosyjską propagandę wiedzą dla kogo pracują? Jeśli idioci, to raczej nie, a jeśli nie idioci, to chyba jest im wszystko jedno.


Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura