8 obserwujących
147 notek
499k odsłon
  4209   0

Tomasz Turowski śmieje się ostatni?

 W ostatnim numerze „Do Rzeczy” artykuł o Tomaszu Turowskim „Dyplomata z bezpieki” Cezary Gmyz zakończył zdaniem: „Byłoby ironią historii, gdyby ten komunistyczny szpieg uniknął odpowiedzialności za swoje kłamstwo lustracyjne”. Tygodnik ukazał się w poniedziałek. W środę było wiadomo, że odpowiedzialności uniknął. Historia okazała się ironiczna. W apelacji Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok oczyszczający „dyplomatę z bezpieki”. Nie ma sprawy Turowskiego. Koniec. Za kilka tygodni, miesięcy wszyscy zapomną a Turowski zniknie z pola widzenia.

A jednak sprawa Turowskiego jest, bo pozostały bez odpowiedzi pytania jaka jest rola i odpowiedzialność tych, którzy Turowskiego w 1990 roku pozytywnie zweryfikowali, tych którzy umożliwili mu karierę dyplomatyczną i tę karierę wspierali. W imię jakich wartości, które mógł oferować niepodległej Polsce szpieg, jak wynika z dzisiejszej wiedzy o nim, wybitnie zasłużony dla kogo?

Polska była krajem niesuwerennym w czasie największej aktywności Turowskiego w Watykanie i we Francji. Logiczne zatem, że z owoców „pracy” Turowskiego korzystał głównie suweren. Sławomir Cenckiewicz w wywiadzie dla portalu acana.pl w 2010 roku powiedział o tzw. szpiegach nielegałach:”Operowali przez lata na Zachodzie, wtapiając się w zachodnie społeczeństwa, obyczaje, korzystających z fałszywych danych osobowych, często w skrajnie niesprzyjających warunkach ze względu na działania tamtejszych kontrwywiadów. Te specyficzne predyspozycje charakterologiczne i psychologiczne oraz ulokowanie sprawiały, że z talentów nielegałów korzystali często - jak to się określało w dokumentach wywiadu Polski Ludowej - "PR" czyli "przyjaciele radzieccy", a więc także KGB i GRU.” 

            Z olbrzymim prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można zatem przypuszczać, że Tomasz Turowski był znany i rozeznany w Rosji, tym bardziej, że w ostatnich miesiącach istnienia PRL zostały dla Zw. Sowieckiego skopiowane kartoteki WSW.

            Można też przypuszczać, że przechodząc weryfikację w roku ’90 powinni jego przeszłość poznać ci, którzy w jakikolwiek sposób o dalszej karierze Turowskiego mogli decydować. Być może przeszłość Turowskiego stała się także wiadoma naszym nowym sojusznikom.

            Służby specjalne to nie są służby boskie czy służby czarnej magii i tajemniczych sił z kosmosu. Mają swoją specyfikę ale w planie ogólnym kierują się  pragmatyką działania - maksimum skuteczności przy możliwie małych stratach własnych. Ale przede wszystkim zasada korzyści dla państwa.

            Jakie korzyści mogła mieć z działalności Tomasza Turowskiego Polska Niepodległa? Z pewnością tę, że znał swoich współpracowników w krajach gdzie działał. Mógł znać niektórych „przyjaciół radzieckich”, korzystających z jego informacji. Paszport wskazuje, że przed 90 tym rokiem często bywał w Związku Sowieckim. Naiwnością byłoby przypuszczać, że latał na lotnisko Szeremietiewo by udać się następnie do Trietiakowskiej Galerii.

            Nie wiadomo czy przeszedł szkolenie w sowieckim KGB. Wśród zidentyfikowanych nazwisk jego nie ma, ale nie wszystkie zostały zidentyfikowane. Z uwagi na to i na ewentualność współpracy podczas pełnienia misji na Zachodzie należałoby postawić pytanie – Czy możliwe jest by ktoś, kto kiedykolwiek współpracował z KGB mógł tę współpracę zerwać? To nie są tezy, twierdzenia itd. To są pytania konsekwentnie wynikające z ograniczonej wiedzy o faktach. Wszystko bowiem wokół T. Turowskiego jest tajne. Czy tylko ze względu na jego działalność czy także na rolę tych, którzy napędzali jego dyplomatyczną karierę po roku ‘90tym?

            Do czego i komu w Polsce Niepodległej potrzebny był dyplomata Tomasz Turowski? Dlaczego był potrzebny? Do pełnienia podwójnej roli? Tylko ktoś wyjątkowo naiwny może sądzić, że świetnie znany służbom postsowieckim mógłby taką rolę pełnić w którymś z krajów zachodnich bez ich wiedzy i przyzwolenia. A jeżeli za wiedzą FSB i GRU to także pod jej kontrolą. Przed odwołaniem z placówki w Moskwie Tomasz Turowski zajmował wysokie stanowisko szefaWydziału Politycznego ambasady.  Należało do niego utrzymywanie kontaktów z przedstawicielami organów władzy państwowej Federacji Rosyjskiej, miejscowym korpusem dyplomatycznym,a także z rosyjskimi środowiskami zawodowymi i opiniotwórczymi”. Gmyz cytuje oficera służb :” – Tylko skrajny idiota mógłby powierzyć jakiekolwiek zadania wywiadowcze w Rosji, w której został publicznie zdekonspirowany jako polski szpieg w 1998 r.” Wszystko jednak wskazuje na to, że został zdekonspirowany o wiele wcześniej i jakiś „skrajny idiota powinien o tym wiedzieć”. Kto jest skrajnym idiotą, o którym mówi oficer służb?

            Jeszcze jedno z pytań, wcale nie ostatnie. Kto przekonał szacownego Władysława Bartoszewskiego, by ten popierał kandydaturę Turowskiego na ambasadora w Watykanie? To przecież już nie tylko ironia ale kpina. Kto ministra Bartoszewskiego śmiał nie poinformować kim był i jaką pełnił rolę w Watykanie Turowski? To konkretne pytania za którymi kryją się konkretne persony.

            Te pytania, cały katalog pytań nie są skierowane tylko do rządu Donalda Tuska. Kariera Tomasza Turowskiego jako polskiego dyplomaty toczyła się od ’90go roku. Po drodze miał do czynienia ze wszystkimi kolejnymi rządami, kolejnymi szefami dyplomacji, premierami i prezydentami. Nikt dzisiaj nie może powiedzieć – to nie ja to kolega. Może dlatego tak niewiele w gruncie rzeczy o sprawie Turowskiego, choć to sprawa wyjątkowa. Może zbyt wielu chciałoby jej wyciszenia? Ze wszystkich stron sceny. Teraz mógłbym napisać – w państwie praworządnym itp. Więc po co to pisać? Zapytam zatem – Czy sprawa Tomasza Turowskiego rozpłynie się jak najszybciej jakby jej nigdy nie było, czy też padną odpowiedzi przynajmniej na niektóre pytania, bo suweren, a jest w państwie tylko jeden, ma do nich prawo.

 

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale