W 1794 roku zadłużenie I Rzeczypospolitej wynosiło : w bankach holenderskich 7 milionów guldenów. Po drugim rozbiorze Polska utraciła w osiemdziesięciu procentach kontrolę nad swoim handlem zagranicznym. To uniemożliwiło – jak to się aktualnie określa – obsługę długu zagranicznego, czyli realną kontrolę nad nim. Państwo zadłużone w taki sposób traci suwerenność. Staje się przedmiotem gry politycznej.
W traktacie rozbiorowym z 1795 roku Prusy, Austria i Rosja przyjęli na siebie obowiązek spłaty polskiego długu, proporcjonalnie do wartości przejętych polskich terytoriów.
I w ten sposób 24 października 1795 r. - formalny dzień trzeciego rozbioru, stał się dniem końca istnienia I Rzeczypospolitej.
Ten dług nie nazywał się oczywiście SAFE, choć sam mechanizm zadłużenia I Rzeczypospolitej aż się prosi o analogię.
Grecja zadłużona ponad swoje możliwości musiała się pozbyć swoich wysp. Kto dzisiaj jest ich właścicielem? Kto zgadnie? Odpowiedź nie jest trudna.
Najbardziej przewrotne, a może najbardziej cyniczne są zapewnienia, że 80% tej lichwiarskiej pożyczki (1. warunkowość 2. zmienna stopa procentowa!) zostanie w Polskim przemyśle. Niemiecki koncern Rheinmetall AG posiada obecnie jedną główną spółkę zależną, którą jest Rheinmetall Polska Sp. z o.o. Już padły ze strony rządowej słowa, że spółka ta została zaliczona do spółek polskich. Potraktowano nas, polskich obywateli jak zbiorowisko głupków. Może i takimi jesteśmy, kto wie? Tym niemniej gdyby Rheinmetall AG posiadał taką spółkę nie tylko w Polsce ale nawet w Pernambuko, to zyski idą do firmy niemieckiej, pracują na niemiecki dobrobyt i stan finansów.
To mniej więcej to samo, co z tzw dotacjami unijnymi. Do niedawna szacowano, że z każdego Euro wraca do Niemiec 95 centów. Najnowsze dane mówią, że:według szacunków często przywoływanych przez ekspertów i polityków, z każdego 1 euro (100 centów) dotacji unijnej przyznanej Polsce, do Niemiec „wraca” około 85–86 centów.
Przyjęcie SAFE to pozbycie się resztek polskiej suwerenności. Początek powtórki z historii. Może w łagodniejszej formule, gdzie np. Sejm polski będzie mógł obradować nad wprowadzeniem kart rowerowych i tylko na podobne tematy. Ambasador niemiecki nie będzie już musiał z galerii nadzorować przyjęcia ustawy o SAFE. Czy koniecznie tego chcemy?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)