50 obserwujących
28 notek
195k odsłon
  2595   0

Czy Ziobro przegra w Rzeszowie?

Ale przecież ja wiem, że Ziobro nie startuje w Rzeszowie, więc dlaczego napisałem, że może przegrać? Ano właśnie…  

13 czerwca mieszkańcy Rzeszowa wybiorą nowego prezydenta. Poprzedni, Tadeusz Ferenc, w lutym złożył rezygnację z powodu stanu zdrowia po Covidzie. Ma 81 lat, więc o zdrowie trzeba dbać. Ferenc to stary partyjny towarzysz, był w PZPR, SdRP a do dziś jest w SLD. I tu pierwsze niby zdziwienie, Ferenc na swojego następcę nominował (tak sobie tylko werbalnie, ale jednak) Marcina Warchoła ze Zjednoczonej Prawicy, a właściwie jeszcze gorzej, bo z Solidarnej Polski, tej od Zbigniewa Ziobry. O co w tym chodzi? Jak lewicowa lewica może udzielać oficjalnie poparcia prawicowej prawicy? Może chodzi o to, co obwieścił znany publicysta Rafał Woś na łamach Salonu24: że tak naprawdę sojusz, przede wszystkim gospodarczy, praktyczny, a nie ideologiczny Lewicy z PiS jest poniekąd naturalny, konieczny i spodziewany. Jako przejaw racjonalnej polityki. Może. Tu jest jednak pewien problem, Marcin Warchoł nie jest z PiS, tylko z Solidarnej Polski, a Solidarna Polska chociaż oczywiście jest częścią Zjednoczonej Prawicy, to ostatnio przez Jarosława Kaczyńskiego wydaje się być kochana nienatarczywie. A to dlatego, że Zbigniew Ziobro walczy z Mateuszem Morawieckim i zdarza mu się głosować inaczej niż PiS. A zatem? A zatem PiS nie poparł Warchoła, tylko wysunął swoją kandydatkę Ewę Leniart, prawniczkę związaną z Rzeszowem, posłankę PiS. Tym genialnym ruchem PiS zdaje się przekreślił właściwie szanse Warchoła niekoniecznie dając zwycięstwo pani Leniart. Tym genialnym ruchem PiS wzmocnił w pewnością kandydata szeroko rozumianej opozycji Konrada Fijołka. Jeśli wygra Fijołek świat dla PiS się nie zawali, ale tenże PiS będzie mógł powiedzieć Ziobrze: „Widzisz, to przez ciebie. Tak się kończą podziały”. Być może działa tu rykoszet starej partyjnej zasady: Twoim największym wrogiem jest twój partyjny kolega.

No, ale wynik nie jest przecież przesądzony. Do Rzeszowa tłumnie zjeżdżali przede wszystkim samorządowcy, żeby popierać swoich. Badania pokazały, że politycy z Warszawy powinni pokazywać się przy tej sprawie powściągliwiej, więc się dokładnie tak pokazywali, niby byli, ale jakoby nikogo nie było. Co spodziewane, swoje interesy przy tych wyborach próbują ugrać różne grupy. Chyba najgłośniejszy był Michał Kołodziejczak z AGROunii, który trochę tradycyjnie już robił czarny PR PiS i przestrzegał, żeby broń Boże nie ufać Kaczyńskiemu. Kołodziejczak twierdził również, że to w Rzeszowie rozstrzygnie się w niedzielę przyszłość Polski, co jest prawdą równorzędną do tej, że Czerwony Kapturek zjadł babcię.

No, ale wynik nie jest przesądzony, a sondażom nikt nie wierzy oprócz ich twórców. Wierzy się jednak bukmacherom, bo tu nie ma żartów, tu chodzi o pieniądze. Sprawdziłem zakłady, według firmy BETFAN Konrad Fijołek, który należy do SLD (logika mówi, że to jego, a nie Warchoła powinien poprzeć Ferenc, tyle, że to polityka, a nie logika) ma 66 procent szans na zwycięstwo w wyborach, a kurs na niego to tylko 1,2. Kurs na Leniart to 5,25, na Warchoła – 9,5, a na Grzegorza Brauna – 35.

Wygląda więc na to, że wygra lewicowy polityk Fijołek, którego popiera Koalicja Obywatelska, Koalicja Polska i Szymon Hołownia, zresztą Lewica też. Dla części PiS-u ważniejsze jest jednak, żeby... (patrz tytuł). 


Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka