50 obserwujących
28 notek
195k odsłon
  9409   10

Arab z krową uszczelnią granicę

Minister Mariusz Błaszczak i Mariusz Kamiński w czasie konferencji prasowej. Fot. Twitter
Minister Mariusz Błaszczak i Mariusz Kamiński w czasie konferencji prasowej. Fot. Twitter
Spełniło się marzenie posłanki Platformy Obywatelskiej Iwony Hartwich nie tak dawno apelującej publicznie w sprawie emigrantów na białoruskiej granicy: „Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później!”. Część wpuszczono i na podstawie zawartości telefonów komórkowych ustalono kim są. Są pedofilami, zoofilami i terrorystami. Bardzo niebezpiecznymi terrorystami. Przykra sprawa. Bardzo przykra sprawa, gdyż narracja się posypała.

 Albowiem nasze miłosierdzie wzbudzać mogą biedni, głodni, wyziębieni emigranci, o ile oczywiście nie mamy świadomości, że są narzędziami w rękach Łukaszenki i Putina mającymi doprowadzić do chaosu i destabilizacji w Polsce i Europie. Dużo trudniej jednak litować się i proponować schronienie we własnych domach pedofilom, zoofilom i terrorystom, którzy w poczuciu niebiańskiej misji lubią sobie obciąć od czasu do czasu głowę giaurowi. Trudno współczuć biedakom, którzy byli szkoleni przez rosyjskie służby i na tych szkoleniach robili sobie na pamiątkę całkiem udane fotografie.

Ależ oczywiście nie wszyscy emigranci szturmujący nasze granice to pedofile, zoofile i terroryści z nożami. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach tak nie twierdzi. Ależ oczywiście łatwiej strzec granic i rządzić, kiedy ma się za sobą opinię publiczną. Właśnie o dwie ścierające się narracje w celu pozyskania opinii społecznej tu idzie.

Pierwsza: Biedni emigranci wymagają naszego współczucia, musimy ich wszystkich przyjąć i dać schronienie oraz wille, mogą być na razie bez basenów. Bardzo szlachetna narracja i nawet nienaiwna, racjonalna. Narracja, która liczbą emigrantów ma doprowadzić do utraty kontroli przez władzę, a w konsekwencji do zmiany władzy, bo „sami widzicie, nie radzą sobie”. Druga narracja jest prosta i żołnierska: Strzeżemy granic, nie pozwalamy na destabilizację, nie wpuszczamy do Polski gości, których sobie nie życzymy. Ta narracja jest atakowana niby z pozycji chrześcijańskich najczęściej przez ludzi, którzy z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego. Chodzi jednak, co już napisałem, więc powtórzę, o cel racjonalny i doraźny, wywrócenie stolika z władzą i zmianę rządu.

Na głośnej konferencji prasowej ministrowie Błaszczak i Kamiński pokazali leciutko szokujące zdjęcia z telefonów wpuszczonych do Polski emigrantów. Część z tych zdjęć była skasowana, ale udało się je odzyskać. Napisałem, że zdjęcia są „leciutko” szokujące, gdyż czasy mamy takie, nad czym ubolewam, że byle nastolatek w ciągu kilku minut może znaleźć bez trudu fotografie naprawdę szokujące, bez żadnej cenzury czarnych prostokątów na te same tematy. Niestety.

I cóż się stało? W skrócie, bo tu nie ma co przynudzać. Ocenzurowane zdjęcie, na którym prawdopodobnie mężczyzna kopuluje z krową zadziałało. I to jak. Wywołało wstrząs głównie elit, którym narracja „wpuszczajcie tych biednych nieboraków” nieco się posypała. Jaki rolnik będzie chciał przyjąć pod swój dach takich nietypowych uchodźców? Strach dla domu i dla obory także. Niestety. Przykro powiedzieć. I obojętnie, ile materiałów potępiających pokazanie zdjęć z telefonów się ukaże, to już nie ma większego znaczenia. Zdjęcie emigranta z krową in flagranti wbiło się w oczy i umysły opinii publicznej. Na stale. Na zasadzie bezwolnego skojarzenia. To zdjęcie uszczelni naszą wschodnią granicę z Białorusią. Skuteczność konferencji, która zgódźmy się nie była subtelna i wyrafinowana, ocenić należy sto na sto. Czemu? Bo jest tylko jedna odpowiedź na najważniejsze w tej sprawie pytanie:

Czy przyjąłbyś pod swój dach takiego emigranta?

 


Lubię to! Skomentuj291 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka