Jeśli komuś się wydaje, że żyjemy dziś w świecie Dyzmów, to niestety nie ma do końca racji, bo niedoszacowuje powagi sytuacji. Mianowicie - nawiązując nie tylko do ostatnich wielkich kompromitacji o zasięgu krajowym, ale też do tych zagranicznych, a konkretnie do tej z Cambridge - należy uczciwie skonstatować, że obecnie Dyzma nie musiałby zmyślać, że jest absolwentem czy nawet wykładowcą Oksfordu. Otóż obecnie on faktycznie mógłby nim być - i wówczas sytuacja rokowałaby prawdopodobnie jeszcze gorzej, niż gdyby wszystkie jego koneksje z "murami akademii" były zupełnie zmyślone.
Innymi słowy, nie żyjemy dziś w świecie Dyzmów - czyli w świecie bezwstydnego blagierskiego cwaniactwa - tylko w świecie post-Dyzmów, w którym bezwstydne blagierskie cwaniactwo dawno utraciło już świadomość swojej nikczemnej natury, w związku z czym im łatwiej się je obnaża, tym zuchwalej unosi się ono pychą, demonstracyjnie się obraża i histerycznie odwraca kota ogonem. Sic transit gloria mundi - a zatem, niezaskakująco, nie ma dziś innego wyjścia niż zupełnie niewzruszenie pozostawać contra mundum. Wszakże absolutnie nic się wówczas nie straci, za to daj Boże ocali się duszę przed fatalną szkodą.
90
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)