18 obserwujących
367 notek
509k odsłon
846 odsłon

Klęska "niezależnego śledztwa" w sprawie wydarzeń 10.04.2010. Dowody.

Wykop Skomentuj18

Czy w tym kraju - liczącym blisko 40 mln ludzi nikt nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem jednych z najważniejszych dokumentów ujawnionych oficjalnie przez prokuraturę? Mam na myśli przesłuchania kluczowych świadków. Albo raportu Komisji Millera? Wychodzi na to, że nikt. To jakaś kompletna aberracja. To świadczy o totalnej nieudolności całej blogosfery. Bo przecież na instytucje państwowe liczyć nie można - ci tam zatrudnieni odpłynęli w kłamstwo od samego początku. Nie ma żadnej nadziei by to akurat uległo zmianie. Za rządów "dobrej zmiany" jest nawet gorzej. O żadnym śledztwie nie ma dziś w ogóle mowy. O co chodzi - już wyjaśniam.


Sprawa pierwsza: zeznania załogi JAKa.

Gdy słyszymy "zeznania załogi JAKa" to kojarzy się to automatycznie z "50 metrami". Wiadomo o co chodziło. Ale jeżeli dostrzeżemy fikcję "katastrofy" (wyjaśniam to w tej notce z jakiego powodu tak należy uważać) to wypada sprawdzić (chyba tak, prawda?) czy czegoś w tych zeznaniach innego a ważnego nie było. I właśnie było. Bo popatrzmy co zeznał por. Wosztyl:

- 10 kwietnia o godz. 3:00 w składzie cała załoga tylko bez obsługi pokładowej (stewardessy) udaliśmy sie do wyznaczonego do lotu samolotu JAK i dokonaliśmy próby startu. Ponieważ 3-krotna próba uruchomienia silnika nie powiodła się, w porozumieniu z  dyżurnym ruchu lotniczego przesiedliśmy się do samolotu zapasowego też JAK i nim wykonaliśmy lot do Smoleńska bez żadnych problemów. 

Zauważmy, że por. Wosztyl nie wymienił numerów samolotów a przyjmujący zeznanie oficer nie dopytał o to. Zauważmy również, że wyraźnie określił osoby, które znały opisany przez niego przebieg zdarzeń. W tym - chor. Muś.

Sprawdźmy co zeznał właśnie technik pokładowy JAKa - chor. Muś.

- 10 kwietnia wykonaliśmy  lot samolotem JAK 40 o numerze bocznym 044 z przedstawicielami mediów. Od startu do lądowania w Smoleńsku nie mieliśmy żadnych problemów.

To przecież fundamentalna sprzeczność - któreś z tych zeznań nie może odpowiadać prawdzie. Nie będę rozstrzygał - które. Chociaż mam swoje podejrzenia. Pamiętamy przecież, że w październiku 2012 roku chor. Muś zmarł w bardzo podejrzanych okolicznościach. Podobno popełnił samobójstwo. Ale nawet gdyby tak było, że to jakiś straszny stres go do tego przywiódł (o stresie Remigiusza Musia, któremu podlegał w ostatnich tygodniach życia,  mówili w anonimowych wywiadach członkowie rodziny) - to z jakiego powodu?


Sprawa druga:  samoloty wg instrukcji HEAD w Raporcie Komisji Millera.

Na stronie 169 Raportu pisze: "...Wystąpienie o zgodę na przelot i lądowanie na lotnisku SMOLEŃSK PÓŁNOCNY  (claris) 10.04.2010 r. obejmowało samoloty Tu-154M nr 101 i Jak-40 nr 044. 36 splt nie wystąpił o zgodę na przelot i lądowanie w SMOLEŃSKU na wyznaczony w rozkazie dowódcy JW 2139 na 10.04.2010 r. do przewiezienia delegacji dziennikarzy samolot Jak-40 nr 045. 

Zgodnie z dokumentami samolotem zapasowym dla Tu-154M na dzień 10.04. był  samolot Jak-40 nr 044. Nie istniał żaden plan w razie konieczności użycia samolotu zapasowego uwzględniający znaczną różnicę pojemności tych samolotów. Dodatkowo, na 

skutek awarii samolotu Jak-40, nr 045, decyzją jego dowódcy nieskonsultowaną  z przełożonymi, do wykonania zaplanowanego rejsu został wykorzystany samolot o nr 044 (samolot zapasowy dla operacji HEAD). Gdyby zaistniała konieczność użycia samolotu 

Jak-40 jako samolotu zastępczego dla Tu-154M, to w rozkazie dziennym na 10.04.2010 r. nie  wyznaczono dla niego załogi. Należy również podkreślić, że gdyby nie awaria samolotu Jak-40 nr 045, to przelot delegacji dziennikarzy do SMOLEŃSKA zostałby wykonany samolotem, dla którego nie została wydana zgoda dyplomatyczna przez FR. 

Ze zgody dyplomatycznej MSZ FR wystosowanej do Ambasady RP w Moskwie  wynika, że dla samolotu Tu-154M (rejs PLF 102) w dniu 7.04.2010 r. był zaplanowany samolot zapasowy Jak-40 (nr 047). Jednakże z dokumentów (chronometraż) uzyskanych 

z 36 splt wynika, że jedynym samolotem zapasowym mógł być Jak-40 nr 044, ponieważ tylko  na tym samolocie był wykonany oblot komisyjny wymagany przed realizacją lotu o statusie HEAD.

Już pobieżna analiza powyższych okoliczności pozwala dostrzec fałszywość całej tej plątaniny (celowo stworzonej) wzajemnie sprzecznych faktów. To w zamyśle twórców smoleńskiego kłamstwa miało utrudnić a może nawet uniemożliwić zrozumienie przebiegu zdarzeń tamtego ranka. Zauważmy, że o JAKu 044 mówi się, że "to był zapasowy dla Tupolewa". I zabrał go "nieskonsultowaną" z przełożonymi decyzją por. Wosztyl - ok - może tak - ale wobec tego - pojawia się pytanie: to jakim samolotem mieli lecieć dziennikarze? Którzy od początku wiedzieli przecież, przynajmniej ich cześć, że mieli lecieć JAkiem? No to gdzie był ten inny samolot? Na naradzie u min. Sasina w dniu 9 marca postanowiono, że przelot Delegacji do Smoleńska zapewnią DWA samoloty - Tupolew i JAK. Z kłamliwego raportu Millera wynika, że jeden JAK całkowicie wyparował a ten drugi zamienił się na "zapasowy".  Kłamstwo na kłamstwie. Mówi się, że por. Wosztyl  miał wykonać "zaplanowany rejs". Ale jakim samolotem? ? JAK 044 - "zapasowy" a JAK 045 - "pomyłkowy". To znaczy że wg Raportu tego dnia nie wyznaczono żadnego drugiego obok Tupolewa samolotu do realizacji  "zaplanowanego rejsu" por. Wosztyla .Nie było możliwości zrealizowania zaplanowanego przelotu Delegacji w takich okolicznościach - jakie zaprezentowano w Raporcie. Miały być DWA samoloty do transportu. Zauważmy również, że nie wyznaczono zapasowej załogi - na wypadek gdyby Tupolew zdefektował i trzeba by było przesadzić część pasażerów do JAKa. Właśnie.... czy to również nie dowód kłamstwa? Znowu się "pomylili" czy  też "zapomnieli"? Dodatkowo - samolot o 14 miejscach pasażerskich miałby być zamiennikiem dla takiego, który tych miejsc miał 90?    Totalna ściema.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka