Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
164
BLOG

OKIEM LIBICKIEGO #3 - Kaczyński strzela Polakom w głowę. Czy Kosiniak zastąpi Tuska?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 8
Grożenie wyjściem Polski z Unii Europejskiej to niebezpieczna gra naszym bezpieczeństwem. Tymczasem koalicja rządowa powinna myśleć o tym, jak odzyskać polityczną inicjatywę. Czy pomogłoby jej objęcie funkcji premiera przez Władysława Kosiniaka-Kamysza? I czy referenda w dużych miastach rzeczywiście zwiastują zwycięstwo PiS? To trzy sprawy, którym przyglądam się w trzecim odcinku „Okiem Libickiego”.

Europejskie bezpieczeństwo nie jest stawką w partyjnej grze

Jarosław Kaczyński, proponując rozpoczęcie rokowań o wyjściu Polski z Unii Europejskiej jako narzędzia nacisku na jej zmianę, sięga po metodę wyjątkowo ryzykowną. Historia Wielkiej Brytanii pokazuje, że takie przedsięwzięcie może wymknąć się spod kontroli.

David Cameron również liczył, że referendum pomoże mu wynegocjować lepsze warunki członkostwa. Kiedy jednak przekonywał Brytyjczyków do pozostania w Unii, nie zdołał już zatrzymać uruchomionego procesu. Skończyło się brexitem.

Polska znajduje się w zupełnie innym położeniu. Nie jesteśmy wyspą, nie mamy własnej broni atomowej, a od zagrożenia ze strony Rosji nie oddziela nas kanał La Manche. Wojna w Ukrainie codziennie przypomina, jak poważnie trzeba traktować nasze bezpieczeństwo. W takich warunkach osłabianie zakotwiczenia Polski w Europie jest szczególnie nieodpowiedzialne.

Dlaczego prezes PiS podejmuje to ryzyko? W mojej ocenie z dwóch powodów. Po pierwsze, traktuje Unię jak bankomat, pomijając znaczenie wspólnych zasad, stabilności i politycznej wspólnoty. Po drugie, próbuje pozyskać wyborców Grzegorza Brauna.

Zabieganie o głosy jest istotą polityki, ale ma swoje granice. Bezpieczeństwo państwa nie może być ceną za poprawę partyjnego wyniku. Dlatego mówię o rosyjskiej ruletce. Problem polega na tym, że w tym przypadku Jarosław Kaczyński wycelował naładowany rewolwer w głowie nas. W głowie Polaków.


Kosiniak-Kamysz premierem? Widzę trzy argumenty

Michał Kolanko na łamach „Rzeczpospolitej” przedstawił scenariusz, w którym Władysław Kosiniak-Kamysz zastępuje Donalda Tuska na rok przed wyborami. Nie mam informacji, które potwierdzałyby takie plany. Uważam jednak, że warto zastanowić się nad trzema argumentami przemawiającymi za takim rozwiązaniem.

Pierwszy to nowe otwarcie. Nowy premier otrzymuje zwykle pewien kredyt zaufania. Dla naszej koalicji mogłaby to być szansa na odzyskanie części rozczarowanych wyborców i wejście w kampanię z nową energią.

Drugi argument dotyczy zdolności do porozumienia. Polska potrzebuje wyjścia z klinczu nieustannej wojny politycznej, czego kolejnym przykładem jest spór o Trybunał Konstytucyjny. Kosiniak-Kamysz pozostaje lojalnym koalicjantem Donalda Tuska, a jednocześnie utrzymuje własne kanały komunikacji, także z Pałacem Prezydenckim. Widzę w nim polityka, który mógłby podjąć próbę zbudowania szerszego porozumienia wokół kilku najważniejszych spraw państwa.

Trzeci argument to bezpieczeństwo. Objęcie kierownictwa rządu przez ministra obrony narodowej byłoby czytelnym sygnałem, jakie znaczenie Polska przywiązuje do tej kwestii. W działalności Kosiniaka-Kamysza doceniam zarówno zabiegi o rozwój zdolności wojskowych i inwestycje, jak i pamięć o tradycji. Przykładem tej ostatniej jest odsłonięcie pomnika generała Tadeusza Jordana Rozwadowskiego, w którym miałem zaszczyt uczestniczyć.

Czy taka zmiana nastąpi? Nie wiem. Czy chciałbym, żeby nastąpiła? Tak. Dostrzegam w niej możliwość politycznego odnowienia naszej koalicji.


Referenda: Kraków , Częstochowa , teraz Gliwice i Poznań ? Każde miasto ma własną historię

Nie podzielam opinii, że referenda dotyczące odwołania prezydentów dużych miast układają się automatycznie w falę poparcia dla PiS. Kraków, Częstochowa, Gliwice i Poznań wymagają osobnej oceny.

W Krakowie wskazuję przede wszystkim na kontrast między wizerunkiem wieloletniego prezydenta Jacka Majchrowskiego a sposobem, w jaki prezentował się Aleksander Miszalski. Nobliwe profesora, pół arystokratę, zastąpił człowiek, który tańcząc na dachu lub tańcząc z mopem, stał się memem. Po prostu. Znaczenie miało też istnienie wyrazistej alternatywy: Łukasza Gibały, od lat konsekwentnie zabiegającego o prezydenturę.

W Częstochowie zasadnicze znaczenie miały zarzuty prokuratorskie wobec Krzysztofa Matyjaszczyka oraz ograniczenia w wykonywaniu przez niego obowiązków. O winie rozstrzyga sąd, ale taka sytuacja ma również konsekwencje dla zaufania mieszkańców i funkcjonowania miasta.

W przypadku Gliwic nie znam dostatecznie lokalnych uwarunkowań, by przewidywać wynik referendum. Zwracam jedynie uwagę, że polityczne i rodzinne związki, które wcześniej pomagały Katarzynie Kuczyńskiej-Budce, w innych okolicznościach mogą stać się obciążeniem.

Inaczej oceniam Poznań. Nie sądzę, by Jacek Jaśkowiak został odwołany w trakcie kadencji. Poznaniacy mogą być coraz bardziej krytyczni wobec prezydenta, ale nie musi to oznaczać gotowości do referendalnej zmiany. Brakuje też wyrazistego kandydata, którego mieszkańcy postrzegaliby jako oczywistego następcę.

Lokalne niezadowolenie nie jest więc automatycznie deklaracją poparcia dla jednej partii. Budowanie na nim opowieści o nieuchronnym zwycięstwie PiS to polityczne chciejstwo. A chciejstwo wyborów nie wygrywa. 

Odsyłam do odcinka, którego emisja miała miejsce na youtubie 31 października 2026.

https://youtu.be/kmKFmVT1H5o?is=uKkhZUZkSLiaTwLC

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka