Czym tak naprawdę – analizując je logicznie, czyli podejmując się konfrontacji na ulubionym przez JKM polu – jest to zdanie? Ta wypowiedź? Czy nie jest ono – wyrażonym dość jasno – nawoływaniem do stosowania najzwyczajniejszej eugeniki? Moim zdaniem sąd taki może być tu więcej niż uprawniony. A skoro tak to – idąc dalej w owej logicznej analizie – kto wedle potocznej wiedzy, w najnowszej historii świata nawoływał do stosowania podobnych praktyk? Czy nie był to nurt po prostu popularnie zwany faszyzmem?
Dziś wracam do sprawy Janusza Korwin – Mikke. Dotąd nie opublikował on tekstu, skierowanych pod adresem paraolimpijczyków i moim przeprosin, który przedstawiłem mu za pośrednictwem tego bloga (http://jflibicki.salon24.pl/446751,korwin-mikke-warunek-przyjecia-przeprosin). Nie otrzymałem też tychże przeprosin drogą mailową, ani w żaden inny, skuteczny sposób.
Muszę szczerze przyznać, że JKM bardzo zręcznie utrudnił mi dochodzenia prawnej satysfakcji za incydent w siedzibie TVN, z dnia 6 września, kiedy to określił mnie mianem łajdaka. Uczynił tak najpierw ujawniając prewencyjnie i pośpieszne całą sprawę w wywiadzie dla Superekspresu, potem wielokrotnie mnie przepraszając (choćby na swoim blogu i w programie Tomasza Lisa:), wreszcie zaś – deklarując, że zwyczajnie pomylił mnie z będącym również osobą niepełnosprawną posłem Markiem Plurą, który miał nazwać go kryptofaszystą.
Wszystko to zostało przez niego zrobione na tyle zręcznie, że zarówno ja – jak i przede wszystkim mecenas Giertych – poważnie zastanawiamy się nad szansami naszego pozwu. Obaj uważamy, że w bardzo inteligentny sposób Janusz Korwin – Mikke bardzo je ograniczył. Co w takim razie robić w tej sytuacji? Co robić w sytuacji, w której już święty Tomasz z Akwinu pisał, że warunkiem koniecznym podjęcia wojny są poważne szanse na to, że się w niej odniesie zwycięstwo? Cóż… W tej sytuacji trzeba zaatakować JKM jego własną bronią. Trzeba zwyczajnie zapędzić go w zimny, logiczny, cyniczny, tak zwany kozi róg. Jak to zrobić?
Otóż za jeden z większych skandali w całej tej sytuacji uważam fakt, że krewki publicysta postanowił wytoczyć sprawę sądową posłowi Plurze. Dlaczego? Co takiego obraźliwego miał o nim powiedzieć ów zasłużony poseł? Zdaje się, że miał go nazwać kryptofaszystą. Czy zrobił to bezpodstawnie?
Odwołajmy się w tej sytuacji do słów samego JKM. Do fragmentu jego najbardziej bulwersującego wpisu. We fragmencie tym pisze on tak:
„Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinniśmy oglądać ludzi zdrowych, pięknych, silnych, uczciwych, mądrych - a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów - i inwalidów, niestety”.
Czym tak naprawdę – analizując je logicznie, czyli podejmując się konfrontacji na ulubionym przez JKM polu – jest to zdanie? Ta wypowiedź? Czy nie jest ono – wyrażonym dość jasno – nawoływaniem do stosowania najzwyczajniejszej eugeniki? Moim zdaniem sąd taki może być tu więcej niż uprawniony. A skoro tak to – idąc dalej w owej logicznej analizie – kto wedle potocznej wiedzy, w najnowszej historii świata nawoływał do stosowania podobnych praktyk? Czy nie był to nurt po prostu popularnie zwany faszyzmem? Czy więc opinia posła Plury, który uznaje JKM za kryptofaszystę nie jest w tej sytuacji opinią uprawnioną? Opinią, która ma pełne prawo obronić się w sądzie? Myślę, że tak. Ona jest uprawniona. Ona w sądzie się obroni. I ja ją za taką uważam, solidaryzując się tu z posłem Plurą całkowicie.
Czy w tej sytuacji Janusz Korwin – Mikke będzie mnie chciał pozwać? Czy wytoczy mi proces za – powyżej wyrażoną i logicznie uzasadnioną - opinię? Nie wiem. Zobaczymy. Jeśli jednak to zrobi, niech będzie wówczas pewien kontr pozwu. Kontr pozwu za incydent z 6 września. Piłka po Pana stronie Panie Januszu! Co teraz?
PS: I jeszcze dwa pytania do mego adwersarza:
Pierwsze: W przyszłym tygodniu Sejm ma zająć się projektem Solidarnej Polski zakładającym wykreślenie z dotychczasowej ustawy antyaborcyjnej tak zwanych „wyjątków eugenicznych”. Ciekaw jestem jaką opinie ma JKM w tej sprawie?
I drugie: Mój adwersarz uważa, iż media nie powinny pokazywać niepełnosprawnych sportowców. Czy w takim razie pogląd ten rozciąga także na niepełnosprawnych polityków?
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (72)