Był mroźny wieczór, a na wielkopolskich drogach i bezdrożach było pusto. Jednym z zaśnieżonych traktów poruszał się jednak szybko samotny jeździec. Owinięty obszernym płaszczem, na dobrze utrzymanym koniu, wyglądał jakby się spieszył. Rzeczywiście tak było. Pędził do chorego. Do swojego pacjenta. Kim był?
Był to znany poznański lekarz, doktor Karol Marcinkowski. Żył skromnie, a całą swą energię poświęcał z jednej strony pacjentom, a z drugiej działalności społecznej. Mimo znakomitych zarobków, jedynym luksusem, na jaki sobie pozwalał były dobre konie, o które dbał szczególnie pieczołowicie.
Urodził się 23 czerwca 1800 roku w Poznaniu. Maturę zdał w tutejszym Gimnazjum Świętej Marii Magdaleny, medycynę studiował zaś w Berlinie. Już podczas studiów zajął się działalnością społeczną, angażując się w tajną organizację polską „Polonia”. Jego zaangażowanie musiało być duże, bo gdy stowarzyszenie to zostało wykryte, Marcinkowskiego skazano na rok więzienia. Karę odbywał w twierdzy Wisłoujście i dopiero po jej zakończeniu uzupełnił studia medyczne, uwieńczone doktoratem.
Młody lekarz wreszcie wrócił do Poznania, gdzie podjął pracę w szpitalu miejskim. Jednocześnie pracował, jako prywatny medyk w dziedzinie chirurgii i ginekologii.
W grudniu 1830 roku wyjechał do Warszawy, by przyłączyć się do Powstania Listopadowego. Służył najpierw w kawalerii, a potem, jako lekarz sztabowy, by ostatecznie, z oddziałem generała Dezyderego Chłapowskiego brać udział w walkach na Litwie. Za swoje powstańcze męstwo, znany już wtedy lekarz, został odznaczony medalem Virtuti Militari. Na Litwie zabawił jednak trochę dłużej, i tu także zasłynął, jako znakomity specjalista w swoim fachu, bowiem po internowaniu w Prusach Wschodnich, brał udział w zwalczaniu cholery w Kłajpedzie.
Z Kłajpedy przedostał się Marcinkowski najpierw do Anglii, a następnie do Francji. W krajach tych z jednej strony prowadził działalność polityczną, spotykając się z emigracją popowstaniową, z drugiej zaś pogłębiał swą wiedzę medyczną będąc jednocześnie uznawanym w tych krajach za wybitnego specjalistę od cholery.
W 1834 roku powrócił do kraju, jednak za udział w powstaniu został natychmiast aresztowany i osadzony w twierdzy w Świdnicy. Paradoksalnie wolność dała mu znów cholera. Bowiem uznawany za wybitnego specjalistę od tej choroby został poproszony przez władzę Poznania o pomoc w opanowaniu wybuchu jej wtedy epidemii. Od tej pory, obok działalności lekarskiej i filantropijnej, przejawiającej się choćby w darmowym leczeniu biedaków, zaangażował się także, w krzewienie idei pracy organicznej. To on właśnie był inicjatorem powołania spółki Bazar Poznański w roku 1838 oraz Poznańskiego Towarzystwa Pomocy Naukowej w trzy lata później. Inicjatywie tej zresztą Marcinkowski szefował, w myśl głoszonej przez siebie zasady, że wychowanie to dług zaciągnięty u ogółu, który przez całe życie trzeba spłacać.
Doktor Marcinkowski był także aktywnym członkiem poznańskiego samorządu. Jako radny miejski starał się z jednej strony o poprawienie sytuacji materialnej i zdrowotnej najuboższych mieszkańców miasta, a z drugiej choćby o powołanie teatru miejskiego. Za działalność tą darzyli go Poznaniacy powszechnym szacunkiem, nazywając „Naszym Doktorem” lub „Doktorem Marcinem”.
Karol Marcinkowski zmarł przedwcześnie 6 listopada 1846 roku w Dąbrówce Ludomskiej. Pochowano go pierwotnie na nieistniejącym już dziś cmentarzu Świętomarcińskim, a po jego likwidacji doczesne szczątki doktora przeniesiono do poznańskiego kościoła Świętego Wojciecha. Do miejsca, które także za jego przyczyną stało się najważniejszą nekropolią miasta, któremu „Doktor Marcin” poświęcił swe krótkie, acz bardzo pracowite życie.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl




Komentarze
Pokaż komentarze (30)