Dziś – w 3 rocznicę katastrofy smoleńskiej – po prostu zamieszczam to, co napisałem w 10 dni po katastrofie….
O katastrofie prezydenckiego samolotu dowiedziałem się w kościele poznańskich Franciszkanów. W pół godziny potem miałem też możliwość uczestniczyć pewnie w jednej z pierwszych Mszy Świętych odprawionych za ofiary katastrofy.
Kiedy się o tym dowiedziałem moja myśl pobiegła do prezydenckiego ministra Pawła Wypycha, z którym byłem zaprzyjaźniony. Wiedziałem, że latał z prezydentem we wszystkie podróże zagraniczne. I że skoro wszyscy zginęli to pewnie także i on znajdzie się wśród ofiar. Tak też się stało.
Wyrzucam sobie, że kiedy dzwonił do mnie w czwartek, nagrywając mi się na sekretarkę, nie zdarzyłem do niego oddzwonić. Teraz już tego nie zrobię, ale na pamiątkę po nim zostaną mi te właśnie nagrania. Będzie to moja osobista pamiątka z historycznego już dramatu smoleńskiego.
Kilka słów o Pawle. Był niezwykle kompetentnym urzędnikiem, sprawdzającym się na każdym stanowisku. Czy to jako Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, czy jako prezes ZUS, czy wreszcie jako prezydencki minister. Zawsze energiczny, dobrze zorganizowany, potrafiący poradzić sobie w każdej sytuacji. Przy tym bezpośredni, dowcipny, inteligentny. W czwartek w Warszawie odbędzie się jego pogrzeb. Polska straciła jednego z najlepszych specjalistów od polityki społecznej. Ale cóż ... Pewnie Pan Bóg ma teraz u siebie też jakieś społeczne problemy do rozwiązania. Paweł na pewno je rozwiąże ...
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl




Komentarze
Pokaż komentarze (22)