Był za to pewnie Związek OPZZ. I pewnie niespecjalnie walczył wtedy o wolność słowa, wolność zrzeszania się czy demokrację.. Ale coś musiał robić … Co więc robił? Ano walczył z Mirą Zimińską-Sygietyńską i jej zastępcą. Walczył z legendą Zespołu Mazowsze.
Nagłośnienie sprawy rozdmuchanych przywilejów związkowych powoduje, że zewsząd docierają do mnie ciekawe informacje. Oto dotarło do mnie pismo z października 1989 roku, które do pracowników zasłużonego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze” skierowała jego legenda Mira Zimińska-Sygietyńska.
Broniąc jednego ze swoich ówczesnych zastępców pisała ona do Zespołu tak:
„Mazowszem nie zarządza się przy pomocy wiecu, ani plebiscytu. Mazowszem zarządza dyrektor”. I dalej: „tryb działania związku zawodowego określony jest szczegółowo przez Sejm w ustawie o związkach zawodowych. Bezwzględnie proszę o przestrzeganie tej ustawy i w ogóle o przestrzeganie prawa i zasad współżycia społecznego”.
List ten jest bardzo ciekawy. Ciekawy ze względu na to, kiedy powstał. Bo wtedy jeszcze pewnie w Zespole Pieśni i Tańca „Mazowsze” nie było Związku Zawodowego „Solidarność”. Był za to pewnie Związek OPZZ. I pewnie niespecjalnie walczył wtedy o wolność słowa, wolność zrzeszania się czy demokrację.. Ale coś musiał robić … Co więc robił?
Ano walczył z Mirą Zimińską-Sygietyńską i jej zastępcą. Walczył z legendą Zespołu Mazowsze. Pani Mira pewnie nie myślała, że po ćwierć wieku będą tacy, którzy w parlamencie podejmą jej antyzwiązkową walkę. Pani Miro! Tam na górze - proszę trzymać kciuki!
Ze skanem tego archiwalnego pisma można zapoznać się tutaj: (https://www.dropbox.com/s/ajzaphg2jbix633/Mazowsze.pdf).
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (21)