fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1219
BLOG

Czy himalaizm da się leczyć?

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Rozmaitości Obserwuj notkę 71

  

Ma rację Adam Bielecki. Himalaizm to jest uzależnienie. To jest nałóg. Taki sam jak narkomania, alkoholizm czy hazard. Czy da się z tego podobnie wyleczyć? Nie wiem. Ale z całą pewnością himalaistów leczyć się powinno.
 
Wczoraj rano, w RMF FM, wysłuchałem rozmowy Konrada Piaseckiego z Adamem Bieleckim – himalaistą, którego Polski Związek Alpinizmu obarcza największą częścią winy za tragedię na Broad Peak (http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-bielecki-broad-peak-wybor-miedzy-smiercia-dwoch-lub-czterech,nId,1029670).
 
Żadna inna forma aktywności nie dostarczy mi tak silnych przeżyć, jak to, co dzieje się w górach. Jest to swego rodzaju uzależnienie, tak myślę” – powiedział w pewnym momencie Bielecki. I dla mnie szczerze mówiąc są to słowa kluczowe. Dlaczego?
 
Bo nie chodzi tu o to, kto i jak zachowałby się w górach powyżej granicy 8 tysięcy metrów. I czy, jak mówi Bielecki, Piotr Pustelnik – szef grupy, która opinię PZA sporządziła – kazałby swemu synowi zostać na szczycie z Berbeką i Kowalskim czy nie. Chociaż bowiem wiemy na przykład, że przyglądanie się z brzegu tonącemu, gdy jest szansa, że można mu pomóc jest świństwem, to naprawdę sami nie wiemy, ja nie wiem, jak zachowałbym się w tej sytuacji. Oceniać innych mogę dopiero wtedy, jeśli sam taki test przeszedłem.
 
Tu jednak chodzi o sytuację zupełnie inną. Problem pojawia się w kompletnie innym miejscu. Bo ów – nie bójmy się tego słowa – himalaistyczny amok – wcale nie rodzi się poza granicą śmierci. On się rodzi w Polsce. W rodzinnych domach górskich narkomanów. Rodzi się popołudniami, gdy kolejny uzależniony, na chłodno i bez emocji, bez rzadkiego, górskiego powietrza, planuje kolejną wyprawę. Gdy, dla jakichś absurdalnych „porachunków z górą” bez wahania jest gotów – po raz kolejny – ryzykować sieroctwo swych dzieci. Wdowieństwo męża czy żony. Często zaś nawet – stawiać swoich najbliższych po prostu w zagrożeniu codziennego bytu. To tylko koniec tego procesu odbywa się w warunkach ekstremalnych. Znaczna jego część odbywa się zaś w warunkach codziennego życia. Przecież wielu z nich mówi o zostawieniu partnera nie na szczycie. Mówi o tym tu, w kraju!
 
I dlatego ma rację Adam Bielecki. Himalaizm to jest uzależnienie. To jest nałóg. Taki sam jak narkomania, alkoholizm czy hazard. Czy da się z tego podobnie wyleczyć? Nie wiem. Ale z całą pewnością himalaistów leczyć się powinno.
Tekst ukazał się pierwotnie na portalu RMF24.pl, 20.09.2013
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (71)

Inne tematy w dziale Rozmaitości