fot. Piotr Łysakowski
fot. Piotr Łysakowski
Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
351
BLOG

Ksiądz Bortkiewicz od Warszawy do Port Arthur

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Społeczeństwo Obserwuj notkę 11

  

To trochę tak jak ze słynną, spaloną policyjną budką przed rosyjską Ambasadą. Skandal był oczywisty. I Rosjanie mogli do maksimum wykorzystywać tę sytuację. Mogli. Do momentu, gdy w Moskwie paru wyrostków nie wrzuciło na teren naszej Ambasady kilku rac. I nie rozwinęło transparentu z prowokacyjnym napisem: „Rosja – od Port Arthur”. Od tego momentu sprawa przestała być jasna, a Rosja straciła psychologiczną przewagę. Zupełnie jak ksiądz Bortkiewicz. Dał swym przeciwnikom możliwość prezentowania właśnie jego, jako agresora.
 
Kilka dni temu poparłem na tym blogu księdza profesora Bortkiewicza. Pisałem o tym, że stawianie na jednej płaszczyźnie – być może naćpanego – chuligana w sukience i byłego dziekana UAM to nieporozumienie. Wzywałem księdza by dalej robił swoje (http://jflibicki.salon24.pl/553297,baumann-lepszy-niz-teolog-a-genderysci-niz-nacjonalisci).
 
I dalej to swoje stanowisko podtrzymuje. Tyle tylko, że ksiądz profesor – w ostatnich dniach – popełnił moim zdaniem poważny błąd. Co zrobił? Ano zaczął ostro atakować genderowców, nazywając ich genderhołotą i deklarując, że może z nimi dyskutować o ile ci ostatni będą siedzieli w klatkach (http://wyborcza.pl/1,75478,15095636,Ks__prof__Bortkiewicz_o_przerwanym_wykladzie_w_Poznaniu_.html). Dlaczego takie postępowanie uważam za błąd?
 
Bo do tej pory sprawa była jasna. Każdy widział, że to właśnie powszechni piewcy tolerancji dopuszczają się łamania uniwersyteckiej wolności. Dokonują aktów terrorystycznych. Po prostu zachowują się chamsko, a ich zawodowi obrońcy nie mają jak ich bronić. Ale… Teraz już mają. I naprawdę zrobią bardzo wiele by te parę ostrych słów postawić na jednym poziomie z całym tym incydentem. Szkoda…
 
To trochę tak jak ze słynną, spaloną policyjną budką przed rosyjską Ambasadą. Skandal był oczywisty. I Rosjanie mogli do maksimum wykorzystywać tę sytuację. Mogli. Do momentu, gdy w Moskwie paru wyrostków nie wrzuciło na teren naszej Ambasady kilku rac. I nie rozwinęło transparentu z prowokacyjnym napisem: „Rosja – od Port Arthur”. Od tego momentu sprawa przestała być jasna, a Rosja straciła psychologiczną przewagę. Zupełnie jak ksiądz Bortkiewicz. Dał swym przeciwnikom możliwość prezentowania właśnie jego, jako agresora. Niestety….
 
    
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo