Nam wszystkim życzę jak najwięcej tego zadziwienia płynącego z cudu Bożego Narodzenia. Mniej Bratkowskich, więcej Zollów i Kramerów!
Cztery rzeczy zrobiły na mnie w ostatnim czasie duże, duchowe wrażenie. Jedna negatywne i trzy pozytywne. Pierwsza rzecz to sprawa Katarzyny Bratkowskiej i jej potwornej deklaracji. Kiedy ją usłyszałem, a potem i zobaczyłem samą jej autorkę, to naprawdę – proszę wybaczyć drastyczność konstatacji – miałem wrażenie, że dotykam osobowego zła. Że obcuję z opętaniem. Z jakimś olbrzymim dramatem.
Rzecz druga i trzecia. To poznański ksiądz Adam Pawłowski i jezuita, ojciec Grzegorz Kramer. Pierwszy nawraca dziewczyny pod poznańskim klubem go-go, drugi – zaproponował Katarzynie Bratkowskiej, że wystąpi z zakonu by adoptować i wychować jej nienarodzone dziecko. W przypadku księdza Pawłowskiego to nie pierwszy przypadek udanej akcji ewangelizacyjnej. W zeszłym roku, biegnąc w sutannie w poznańskim maratonie, przygotował na śmierć umierającego biegacza. Widać, że obaj kapłani to duchowi synowie papieża Franciszka. Ewangelizują świat tak, że ten staje w zadziwieniu. Że o nich mówi. Świat, który przecież chrześcijaństwu za bardzo przychylny nie jest.
I rzecz czwarta. To postawa profesora Andrzeja Zolla. Wybitnego prawnika, autorytetu, który na gruncie doprecyzowywania prawa uparcie i konsekwentnie dąży do zwiększenia w Polsce ochrony nienarodzonego życia. I tym swoim dążeniem – nie mniej niż księża Pawłowski i Kramer – wybitny krakowski prawnik zadziwił otaczający nas świat.
Tak więc nam wszystkim życzę jak najwięcej tego zadziwienia płynącego z cudu Bożego Narodzenia. Mniej Bratkowskich, więcej Zollów i Kramerów! Tego wszystkim nam gorąco życzę!
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (29)