20 obserwujących
313 notek
479k odsłon
  2743   0

Biden prezydentem, Ameryka na liberalnym dopingu

Stało się, mimo wielu zastrzeżeń, co do prawidłowości przebiegu wyborów Joe Biden został ustanowiony nowym, 46 prezydentem Stanów Zjednoczonych AP. Nie napisałem, że został wybrany, ale ustanowiony, bo to znacznie lepsze określenie dla całego zamętu, jaki towarzyszył tym wyborom, w którym lewicujące media, tzw. establishment, a także wielkie korporacje technologiczne i finansowe odegrały znacznie większą rolę, niż rzeczywista wola wyborców. Poprzedni prezydent, Donald Trump, był skazany na porażkę na długo przed wyborami, bo tak postanowiło liberalne towarzystwo wzajemnej adoracji (TWA), że Trump prezydentem dalej być nie może. Jak silne wpływy to specyficzne TWA ma w amerykańskim systemie państwowym niech świadczy fakt, że paru facetów, właścicieli portali społecznościowych, zablokowało prywatne i służbowe konta urzędującego prezydenta najpotężniejszego państwa na świecie, a to państwo nie potrafiło się przed taką blokadą zabezpieczyć. Taka z sytuacja źle wróży na przyszłość USA, a tym samym i całego świata, który wg światowych „elit” z założenia ma być lewacko-liberalny. Że takie założenie możni tego świata sobie uczynili najlepiej świadczy fakt, że były już prezydent D.Trump ma dalej podlegać procedurze tzw. impeachment'u, czyli ma zostać pozbawiony stanowiska, którego już nie piastuje. Jak to zapowiadano z radio TOK FM Trump ma być sądzony przez amerykański parlament, w którym chwilowo przewagę zdobyli demokraci. To prawdziwe sądy są już w USA niepotrzebne? „Ten” sąd ma się skończyć politycznym wyrokiem, który ma uniemożliwić Trumpowi staranie się w przyszłości o ponowną prezydenturę, a nawet o jakiekolwiek inne stanowisko państwowe, w tym o nominację senatorską. Takie podejście do osoby Trumpa świadczy, że demokraci i, niestety, pewna część republikanów, bardzo boją się jego wpływów w społeczeństwie amerykańskim i wcale nie są pewni, czy Trump następnych prezydenckich wyborów nie wygra. Tak działa demokracja liberalna, wszystko jest OK., jak jest po „ichniejszej” myśli, a wszystko, co odbiega od lewacko-liberalnych zapędów, jest złe. Czy my, Polacy, tego skądś nie znamy?

Przegrana Trumpa, faktyczna, czy wykombinowana, co teraz jest już mniej istotne, choć bardzo ważne na przyszłość, już skutkuje zmianami, które są ważne nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale i dla reszty świata. Pierwsze decyzje nowego prezydenta mają przede wszystkim zniwelować te wcześniej podjęte przez D.Trumpa, a są to m.in.: powrót USA do WHO, ponowne przystąpienie do paryskiego porozumienia klimatycznego, a także powrót do amerykańskiej armii osób transseksualnych. WHO, to światowa organizacja od dawna opanowana przez lewicowe środowiska, stąd m.in. wycofanie w latach siedemdziesiątych ub.wieku homoseksualizmu z rejestru chorób psychicznych, będąca pod ogromny wpływem Chin, a więc niekoniecznie działająca zgodnie z interesem państw pozostałych. Paryskie porozumienie klimatyczne zostało tak skonstruowane, by było wygodne dla państw gospodarczo najbardziej zaawansowanych, bardzo kosztowne dla państw, które dopiero gonią czołówkę światową. A transseksualiści w armii? Po co, by powodować tam dodatkowe napięcia, których w wojsku i tak nie brakuje?   

Biden jeszcze w czasie kampanii wyborczej zapowiadał, że zmieni podejście państwa do organizacji Pro-Life, nakierowane na utrudnienie im działalności, a zdecydowanie będzie wspomagał środowiska aborcyjne. I kto to mówi? Człowiek, który deklaruje się, jako katolik? Katolik, którego chwalą lewackie partie i media, chociażby nasze TOK FM, które zauważyło, że wprawdzie J.B. przysięgał w zaprzysiężeniu na Biblię, że było podczas zaprzysiężenia nawet kazanie pastora, ale wiary w tym wszystkim za dużo nie było. Tym bardzie to dziwi, że Biden, to człowiek już niemłody, po tragicznych przejściach osobistych, ale jakby zapominający, co naprawdę w życiu jest ważne. Jeżeli w pierwszych chwilach swego urzędowania, jako prezydent potężnego państwa daje takie świadectwo, to, co jeszcze nabroi przez cztery lata? Albo, co na jego konto nabroi jego zastępczyni, Kamala Harris, która tylnymi drzwiami próbuje wdrapać się na fotel prezydenta? Jej lewackich przekonań nie zaakceptowali nawet demokraci dając zwycięstwo w prawyborach J.Bidenowi, a ten, na przekór wszystkim wybiera ją na swoją zastępczynię? Czy Ameryka na takim lewacko-liberalnym dopingu, jaki niesie nowa prezydencja, daleko zajedzie? 


Lubię to! Skomentuj134 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka