23 obserwujących
358 notek
543k odsłony
  999   1

Wojna polsko-polska w Rzeszowie. Jest o co się bić?

Jakiś czas temu czytałem, także na Salonie, rozważania, jak to będzie, kiedy Konrad Fijołek wygra przedterminowe wybory na prezydenta Rzeszowa. Piszący martwili się, że opozycja, która tak bardzo wspiera tego kandydata, pewnie mocno się pokłóci, czyj to będzie sukces. No, bo to wiadomo, Czarzasty/Lewica, Trzaskowski, Budka/PO, czy nawet Kosiniak-Kamysz/PSL, nie mówiąc już o Biedroniu/Lewica i to ta z PE, chcieliby, choć trochę splendoru liznąć, kiedy Fijołek pokona PiS, bo przecież tylko tak jego zwycięstwo będzie interpretowane. Mało kogo z opozycji obchodzi, co tak naprawdę kandydaci na prezydenta Rzeszowa mają do powiedzenia swoim potencjalnym wyborcom, nie wyłączając pana Fijołka, ich obchodzi tylko jedno, dokopać PiS, choćby rzeszowianie mili za to słono zapłacić.

Czołowi politycy opozycji poczekali na pierwsze sondaże, które oceniały kandydatów na prezydenta Rzeszowa, a potem, pod pozorem zjednoczenia opozycyjnych sił podczepili się pod tego, który miał największe szanse na zwycięstwo i już teraz mówią, że to ich zasługa, że taki kandydat się znalazł i, że to on będzie prezydentem. Takie stawianie sprawy przypomina dyskusję o tym, co było pierwsze, kura, czy jajko, albo jeszcze inaczej, odgadywanie, która kura ma szansę znieść największe, najładniejsze jajko w kurniku i dlatego z góry zasługuje na nagrodę. Tylko, że jest to jedna wersja wyborczej historii, które wcale nie musi skończyć się tak, jakby sobie tego opozycja życzyła. Politycy opozycji najwyraźniej zapomnieli, że to nie oni będą wybierali prezydenta Rzeszowa, ale żywi, prawdziwi rzeszowianie, których pewnie interesuje coś więcej, niż tylko to, z jakiej partii wywodzi się kandydat na prezydenta. Akurat ten kandydat ma wyraźnie lewicowe korzenie, co dla rzeszowian nie jest żadną tajemnicą, ale oni też pewnie wiedzą, czym ów kandydat może się pochwalić, skoro w samorządzie Rzeszowa działa już od wielu lat.

Czy poparcie polityków opozycji ma dla Konrada Fijołka duże znaczenie, tego nie wiem, zakładam, że dla mieszkańców Rzeszowa, nie ma to żadnego znaczenia, kto z warszawskich polityków popiera akurat tego, czy innego kandydata na prezydenta. Czym może być partyjne poparcie samorządowca dla społeczności lokalnej przekonują się warszawiacy, którzy nic, oprócz kłopotów, nie mają z tego, że Rafał Trzaskowski, wiceszef PO, został prezydentem ich miasta. Albo, że Aleksandra Dulkiewicz jest prezydentem Gdańska. Trzaskowski nie ma czasu dla Warszawy, jeździ ciągle po kraju i opowiada banialuki na różnych wiecach, organizuje campusy na obcym terenie, a Warszawę, co jakiś czas, szczególnie po większych ulewach, zalewają nieczystości i śmieci, z którymi Trzaskowski nijak nie potrafi sobie poradzić. Tak, jak nie radzi sobie z komunikacją miejską, z siecią warszawskich dróg, z aferami w nieruchomościach, itd., itp. I co z tego, że Trzaskowski jest z PO, z partii, na którą warszawiacy od dawna głosują? Dulkiewicz zaś marnuje energię na walkę z Solidarnością, a Gdański staje się coraz bardziej niemiecki i to jej nie przeszkadza.

Jak skończy się „bitwa” o Rzeszów, trudno powiedzieć, choć wszystkie znaki ….. , czyli sondaże, dają zwycięstwo Konradowi Fijołkowi. Jest tylko jeden problem, póki co, nawet sondaże nie dają owemu kandydatowi zwycięstwa już w pierwszej turze, a to stawia wyniki drugiej tury pod dużym znakiem zapytania. Co się stanie, jak Fijałek drugą turę przegra? Jedno jest pewne, nikt z głośno popierających go polityków nie weźmie tej porażki na swoją klatę, a wręcz przeciwnie, to Fijołek usłyszy, że nie wykorzystał szansy, którą mu opozycja stworzyła. Tak, czy siak, jeszcze raz przekonamy się, że zwycięstwo ma wielu ojców, którzy o udowodnienie takiego ojcostwa będą walczyć, jak lwy, a w razie porażki, tego ojcostwa wszyscy będą się wypierać. I, co najwyżej, powiedzą, nic się nie stało, to był tylko Rzeszów. No, bo nic się nie stanie, przegra, czy wygra, dla polityki krajowej nie ma to większego znaczenia, skoro takiego znaczenia nie miało zwycięstwo Trzaskowskiego w Warszawie, bądź, co bądź, stolicy naszego kraju.


Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka