23 obserwujących
357 notek
542k odsłony
  1628   5

Tusk Platformę zakładał, Tusk ją zwinie, taki będzie „sukces” jego powrotu do PO

Ktoś pamiętał, że Donald Tusk, mimo jego nieobecności w kraju, był ciągle wiceprzewodniczącym PO? Ciekawe, że nawet na stronie internetowej Platformy nie ma o tym żadnej informacji (stan na 14:24 03.07.’21), bo tu Borys Budka jest jeszcze przewodniczącym, podany jest skład całego zarządu krajowego, a po Tusku ani śladu. A więc już na starcie w nowe, polityczne życie” D.Tuska jest oszustwo. Tusk wchodzi ponownie na czoło PO, bez żadnego „trybu”, bo zasada wzięta z regulaminu Platformy, że najstarszy wiceprzewodniczący zastępuje przewodniczącego po jego rezygnacji (by taki „szacher macher” zrobić ze swojej funkcji zrezygnowała Ewa Kopacz), nie może mieć tu zastosowania. Tusk był tylko „honorowym przewodniczącym”, a regulamin nic o jego uprawnieniach nie mówi.

Co regulamin PO mówi o zmianie na stanowisku przewodniczącego? „§67 1. W przypadku gdy przewodniczący władzy danego szczebla zrezygnuje z funkcji lub z innego powodu nie może trwale działać, jego prawa i obowiązki wykonuje wiceprzewodniczący najstarszy wiekiem, zaś w przypadku Zarządu Krajowego pierwszy wiceprzewodniczący.” Pierwszy wiceprzewodniczący, z czterech osób, które funkcję „wice”pełniły, Ewa Kopacz, Bartosz Arłukowicz, Tomasz Siemoniak i Rafał Trzaskowski, nie był wyznaczony, Ewa Kopacz, najstarsza z tego grona ustąpiła, Arłukowicz zresztą też, ale pozostał jeszcze Siemoniak, któremu, z racji wieku ta funkcja pełniącego obowiązki przewodniczącego powinna przypaść. Nie ma też w regulaminie takiego punktu, który by pozwalał, ot tak, przekazywać w czyjeś ręce funkcji, która się sprawowało, a jeżeli Budką ustąpił, bo sobie z problemami Platformy nie radził, to nie znaczy, że mógł sam siebie mianować wiceprzewodniczącym, Tuska namaścić na p.o. przewodniczącego. Wprawdzie na Radzi Krajowej, która dziś się odbyła jakieś głosowanie urządzono, ale, co to głosowanie ma wspólnego z zasadami demokracji i z własnym regulaminem PO? Tusk chciał, Budka już mniej, ale pewnie przystawiono mu przysłowiowy pistolet do głowy i dla własnego interesu, bo może mu coś z łaskawości Tuska skapnie i urządzono ten cały „cyrk na kółkach” z przekazaniem władzy w PO. Wielu pewnie sobie powie, co nas to obchodzi, „ich cyrk, ich małpy”, niech sobie robią, co chcą, ale co takie działania „obywatelskie”, których Platformeskie władze mają zawsze pełną gębę, mają wspólnego z demokracja i praworządnością? Nic, zupełnie nic, bo wszystko rozgrywa się w wąskim gronie, a jak się to załatwia, to Tusk wie najlepiej, mógł się temu przyglądać przez siedem lat swojej działalności w UE, gdzie pseudo demokracja i praworządność jest tylko przykrywką do załatwiania ciemnych interesów wąskiej elity, która elitą jest z samonadania.

Po co Tusk pcha się znowu do polskiej polityki, choć już nieraz się przekonał, że nawet własna partia go tu niezbyt entuzjastycznie przyjmowała? Wielokrotnie tu przyjeżdżał, przemawiał, „wykładał” na uniwersytetach, głosił idee, których nie kupowało nawet jego środowisko i za każdym razem wracał tam do siebie, do Brukseli, z "podkulonym ogonem". Co się stało, że teraz, mimo wszystko, wraca już na stałe? Stracił promotora w osobie Angeli Merkel, a inni „wielcy” na zachodzie nie chcą już z nim rozmawiać? Przecież Tusk ma jeszcze jeden rok urzędowania na stanowisku przewodniczącego EPL, nie pasuje już mu ta funkcja? Pała w nim chęć odwetu na Kaczyńskim, za sponiewieranie jego Platformy? Przyjechał tu, bo widzi, że Platforma tonie, a on wie, jak ją uratować? PO go przyjmie, bo to dzisiejsze przedstawienie wcale jeszcze tego nie przesądza, choć porzucił Platformę dla własnego interesu w momencie, kiedy tam wszystko zaczęło się walić, a jednym z powodów tego upadku był on sam? A może dostał z UE tajną misję i został wysłany do Polski po "coś", bo UE ma z Polską wielki kłopot?

Pytań o powód Tuska do krajowej polityki jest wiele, a szans na jego sukces w ratowaniu Platformy przed upadkiem wręcz przeciwnie, bardzo niewiele, bo to on sam był główną przyczyna jej kłopotów. Platforma prze swoje dzisiejsze decyzje pogrąża się coraz bardziej, a Tusk, jak PO pod jego przywództwem nie wygra najbliższych wyborów parlamentarnych, dokończy tylko dzieło zniszczenia i wprowadzi partyjne sztandary i samą partię już na zawsze z polskiej polityki do niebytu. Tuskowi to nie zaszkodzi, gorycz ewentualnej porażki wynagrodzi mu sowita unijna emerytura, tylko oklaskiwacze jego dzisiejszego sukcesu wyjdą na tej decyzji, którą zaklepali, „jak Zabłocki na mydle”.


Lubię to! Skomentuj60 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka