23 obserwujących
375 notek
564k odsłony
  1168   2

Czy pytanie kogokolwiek o płeć i jej weryfikowanie jest prawnie dopuszczalne?

Ktoś uzna, że pytanie postawione w tytule jest głupie, bo jeszcze jakiś czas temu, przynajmniej u nas, nikt takich pytań nikomu nie zadawał. Czasami, przyjęcie do pracy, klubu, szkoły, wyrabianie dokumentów, itd., trzeba było wypełnić kwestionariusz, w którym należało zakreślić odpowiednią rubrykę/kratkę, która mówiła, czy jest się mężczyzną, czy kobietą. Dawniej nawet takich rubryk/kratek nie było, bo już samo zdjęcie, nazwisko i imię mówiło, kto kim jest, jeżeli chodziło o płeć. Świat się zmienia, imiona i nazwiska, a nawet fotografie są niekiedy mylące, więc pojawiły się specjalne kratki/rubryki, które trzeba było odpowiednio przekreślać, zakreślać, podkreślać. Całkiem ostatnio problem z określaniem płci mocno się skomplikował, bo pojawiła się tzw płeć kulturowa, która z płcią biologiczną nie ma nic wspólnego, jednak wielu „ważnych ludzi” „nowoczesnego świata” uważa, że to ta płeć jest ważniejsza i prędzej, czy później, płeć biologiczną wyprze do niebytu.

W dzisiejszym zwariowanym świecie, na szczęście, są jeszcze dziedziny, w których liczy się przede wszystkim płeć biologiczna, chociażby medycyna i sport, i prawo do wykonywania niektórych zawodów, gdzie płeć biologiczna musi być określona jednoznacznie, a samo jej zadeklarowanie przestało wystarczać. W sporcie zakłamywanie płci szybko i tylko ośmiesza pomysłodawców, którzy uważają, że tutaj „też można”. Taka wpadka, m.in., przytrafiła się tym, którzy świadomie dopuścili do startu na olimpiadzie w Tokio mężczyznę, bardzo nieudolnie „podrobionego” na kobietę, w konkurencji podnoszenia ciężarów. Ów pan dostał baty od prawdziwych kobiet, teraz pewnie jeszcze bardziej się wstydzi, niż wówczas, kiedy przegrywał z mężczyznami.

Dominacja cech męskich nad żeńskimi była też gołym okiem widoczna u biegaczki, mistrzyni olimpijskiej z Rio, Caster Semenya, nie odważę się tego odmieniać, choć w tym przypadku nawet medycy i biolodzy mieli poważne wątpliwości, szczegóły tu pominę, czy można tę osobę uznać za kobietę. Organizacje feministyczne, o dziwo, długo broniły takiego podejścia, że to kobieta, ale jednak po pogłębionych badaniach, choć już te wcześniejsze były dosyć jednoznaczne, zabroniono tej osobie rywalizacji z kobietami i w Tokio już nie wystartowała.

Próby „podrabiania” płci spotkać można wszędzie, ostatnio pisze się o tym, że amerykański episkopat rozważa wprowadzenie obowiązkowych badań DNA kandydatów do seminariów, by być pewnym, że przyjmuje się tam tylko mężczyzn. Te decyzje spowodowane są staraniami kobiet, przerabianych na mężczyzn, które chcą zostać klerykami, choć nie do końca wiadomo, z jakiego powodu próbują dokonać takiego oszustwa.

Podane powyżej nieliczne przykłady, a przecież jest ich całe mnóstwo, udowadniają, że jednak jest sens pytać ludzi o ich płeć, a wątpliwych przypadkach takie oświadczenia weryfikować. Co ciekawe, przyszły pracodawca, zgodnie z kodeksem pracy, nie ma prawa zadawać pytań, które wchodzą w strefę prywatności pracownika, a to dotyczy, za „poradnikprzedsiebiorcy.pl”: stanu cywilnego kandydata, planów dotyczących macierzyństwa, preferencji seksualnych, światopoglądu i wyznania, poglądów politycznych, członków rodziny kandydata, stanu majątkowego, stanu zdrowia, pochodzenia etnicznego przynależności do związków zawodowych, bo „płeć, wiek, niepełnosprawność, przekonania polityczne, wyznanie, orientacja seksualna, przynależność związkowa nie mogą mieć żadnego znaczenia w procesie rekrutacyjnym”. Jak wiemy, część tych pytań jest jednak zadawana kandydatom do pracy i nie tylko, a tak szczególnie wrażliwe w dzisiejszym czasie pytanie o płeć, choć teoretycznie nie powinno padać, to jednak w ankietach, kwestionariuszach itp. się znajduje i jak pokazały wyżej opisane przykłady jest jak najbardziej uzasadnione.


Lubię to! Skomentuj105 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo