24 obserwujących
393 notki
593k odsłony
  1907   5

Polska lewica nigdy nie była propolska, a PO też taka nie jest

Do napisania tej notatki skłonił mnie program TVP Info „Minęła 20-sta” z 03.05.’22, w którym przedstawiciele PO i Nowej Lewicy, nawet w ten szczególny dzień, bardziej skłaniali się do uznawania racji „obcych”, KE i PE, w toczących się sporach tych instytucji z Polską, zamiast stać po stronie naszego kraju. Pośrednim powodem awantury w studio TVP była debata w PE na temat Polski, zorganizowana akurat 03.05. w nasze narodowe święto, na wniosek EPL zarządzanej przez Donalda Tuska, która znowu dotyczyła rzekomego braku praworządności w naszym kraju. Do EPL należy PO, której europosłowie są niezwykle aktywni, kiedy UE atakuje Polskę, a ich koledzy z lewicy zawsze do tych antypolskich wystąpień się przyłączają. Nie inaczej było i tym razem w studio TVP, przedstawiciele PO i NL znowu widzieli przede wszystkim interes obcych, którzy blokują należne Polsce fundusze unijne, a powód tego jest jeden, nie jakaś tam „praworządność”, ale brak akceptacji obecnego polskiego rządu.

We wspomnianym programie TVP Info szczególnie aktywna w atakowaniu polskiego rządu była posłanka Nowej Lewicy, pani Anita Sowińska, która twierdziła, że to wyłącznie wina naszego obecnego rządu, że na Polskę są nakładane unijne sankcje, w czym zresztą wtórował jej poseł PO Krzysztof Jankowski. Oboje państwo najwidoczniej nie doceniają wysiłków swoich kolegów w PE, którzy bardzo usilnie domagali się nakładania tych sankcji na nasz kraj i robią to aż do teraz, nawet w dzień naszego święta narodowego. Pani Sowińska, tak przy okazji, niedawno minęła osiemnasta rocznica przystąpienia Polski do UE, podkreślała, że to dzięki lewicowym politykom Polska znalazła się w UE. Pani A. S. ma za sobą bogatą lewicową przeszłość (Razem, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Wiosna Roberta Biedronia), co nie znaczy, że właściwie ocenia zasługi lewicy w polskiej transformacji, jak dokonała się w Polsce na przełomie lat 80/90 ubiegłego wieku. Słuchając pani poseł można byłoby pomyśleć, że gdyby nie lewica, jako taka, bo do NL nie należą np. Leszek Miller, ani Aleksander Kwaśniewski, to Polska tkwiłaby dzisiaj w głębokim PRL-u, albo należała do Wspólnoty Narodów, jaką mamy na wschodzie tuż za naszą granicą. Ci starsi wspomniani panowie, łącznie z panem Cimoszewiczem, Belką, Liberackim, itd., siedzący teraz w PE, pewnie zaśmiewają się po kątach, jak w konia zrobili wszystkich dawnych swoich politycznych wrogów i dostatnio żyją teraz na ich koszt. Czy można dojść do większego paradoksu, z którego miałoby wynikać, że to komuna sama siebie obaliła w 1989r? Jeżeli przyjąć za sensowną wypowiedź jednego ze współprzewodniczących Nowej Lewicy, Włodzimierza Czarzastego, który odpowiedział jednemu z polityków PO, twierdzącemu, że „obaliliśmy komunę”, że „nie obaliliśmy”, tylko się dogadaliśmy, to można mieć wątpliwości, jak to naprawdę było. Czy pani Sowińska ma rację, że gdyby nie lewica, to …. bylibyśmy w „czarnej dziurze”?

Polska ma teraz wiele kłopotów, bo to i pokowidowy czas, w którym nasza gospodarka musi odrabiać zaległości, bo wojna na Ukrainie, bo nadmierna inflacja, spowodowana przez wiele czynników, nie tylko te dwa wcześniej wymienione. No i jeszcze ten niekończący się spór z UE, która szuka każdego powodu, by Polsce nie wypłacać należnych jej funduszy. Że UE zawzięła się na Polskę dobitnie świadczy też fakt braku pomocy dla naszego kraju ze względu na wielomilionową rzeszę Ukraińców, którzy uciekając przed wojną zatrzymali się w Polsce. Nasz kraj ponosi z tego tytułu ogromne koszty, które miały być nam przez UE rekompensowane, były obiecane, ale i w tej sprawie unijni decydenci ciągle się zastanawiają, liczą, a obiecanych pieniędzy, jak nie było, tak nie ma. Jak widać opozycja takimi sprawami się nie przejmuje, ale rzekomym brakiem praworządności w naszym kraju już tak, bo to na rękę unijnym decydentom.

PS. W swojej naiwności myślałem, że określenie „towarzysz”, wraz z upadkiem PRL-u, rozwiązaniem PZPR i rozpadem ZSRR, na długie lata zniknie z polskiego języka. Słowo „towarzysz” zostało zawłaszczone przez komunistów, bo przecież istniało i było używane na długo przed powstaniem partii komunistycznych i nie miało wtedy negatywnego znaczenia. Komuniści jednak znaczenie tego słowa mocno splugawili, przez jego zawłaszczenie i nazywanie towarzyszem każdego członka swojej partii, a przez przekorę, przenieśli to określenie na zwykłych ludzi, którzy z komunistami nie miel i nie chcieli mieć nic wspólnego, czym spowodowali, że każdy porządny człowiek bał się jak ognia, aby o bycie „towarzyszem” go nie posądzano. PRL upadł, PZPR i ZSRR rozwiązano, a „towarzysze” w duszach towarzyszy zostali i czekali, aż przyjdzie ich czas. I przyszedł, nie tylko w Rosji, gdzie komunistyczna partia po upadku ZSRR szybko odżyła, ale i u nas, a oficjalnie stało się to po zawiązaniu Nowej Lewicy i co doprowadziło do reaktywacji PPS. W PPS też są różni ludzie, ale są i tacy, którzy życzą sobie, by nazywać ich „towarzyszami”, którzy to są można łatwo sprawdzić na stronie internetowej PPS-u. Kto by pomyślał, że czas „towarzyszy” tak szybko do Polski wróci. Jak widać negatywne przykłady zza wschodniej granicy, z zachodniej zresztą też (socjalistyczny rząd RFN), nie wszystkim „dają do myślenia”, co jest rzeczywistą przyczyną obecnej sytuacji na naszym kontynencie.


Lubię to! Skomentuj104 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka