samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
439 notek
657k odsłon
  658   8

Jak Tusk ma zostać premierem, skoro jest niewybieralny …. z litości?

Donald Tusk popełnia na politycznym polu błąd za błędem, niejednokrotnie o tym się przekonywał (m.in. po swoich „uniwersyteckich wykładach”), ale jakoś nie potrafi z tego wyciągać wniosków na przyszłość. Przez długi czas zapowiadał swój powrót z „wygnania” do Brukseli, a jak wrócił, a raczej, jak został do Polskie zesłany przez KE i UvdL z misją przejęcia władzy, kumulacja jego błędów mocno się zagęściła. Najpierw rozwalił zarząd PO, „bez żadnego tryby”, wbrew partyjnemu regulaminowi, potem z doskoku wrzucał „gorące tematy”, które podpowiadała mu liberalne media, „wolne sądy”, czy wszelkiej maści celebryci nielubiący obecnej władzy, albo też prowokacje ze strony Białorusi i Rosji. Tak na marginesie, to od D.T. ciągle słyszymy, jak to „PiS gra na wschodnią nutę”, niemalże pod dyktando współczesnego cara tego kraju. D.T. nie obawia się, że takie insynuacje mogą się obrócić przeciwko niemu, skoro za jego rządów obowiązywała doktryna, że „trzeba współpracować z Rosją taką, jaką ona jest”?

Ostatnio na tapecie u Tuska, po rzekomym braku w naszym kraju „praworządności”, „demokracji”, gnębienia „wolnych sędziów” i „wolnych sądów”, itp., itd., znalazł się temat braku węgla na zimę, co, jak liberalne media straszą, grozi nam brakiem systemowego ciepła, wyłączeniami prądu i generalnie „ciężką zimą”. Kiedy D.Tusk o tym mówi wcale nie wygląda na zmartwionego, a wręcz przeciwnie, bo wg platformerskiej doktryny „im gorzej, tym lepiej”, Polacy mają się totalnie wkurzyć, „wybrać, kogo trzeba”, czyli PO i, co ma się rozumieć, samego D.T. I przy okazji poruszania tego tematu Tusk wrócił do sprowadzania węgla z Rosji i do afery podsłuchowej z panem Falentą w tle. Powołując się na zeznania jednego ze światków, który zeznał, że sprzedał taśmy z podsłuchami Rosjanom, D.T. kolejny raz zasugerował, że PiS ma jakieś dziwne powiązania z Kremlem. Komu, jak komu, ale Tuskowi nie powinno zbyt łatwo przychodzić rzucanie takich oskarżeń, czy chociażby sugestii, bo dobrze pamiętamy, jaki on sam, w czasach, kiedy był premierem, miał stosunek do współpracy z Rosją i jakie miał kontakty z W.Putinem. Po tej Tuskowej wypowiedzi rykoszetem wróciło do niego twierdzenie wspomnianego świadka z taśmowej afery, że przekazał bliskiej osobie D.T. sporą kwotę łapówki pochodzącej od partnerów handlowych ze wschodu. No i media znowu miały używanie, była łapówka, nie było, kto dał, kto wziął, D.T. o tym wiedział, nie wiedział, itp., itp. Tusk czuje się tymi sugestiami, podejrzeniami, insynuacjami, oburzony, skrzywdzony i, powiedzmy, to delikatnie, jest mocno wkurzony na PiS. A przy tym próbuje grać niewiniątko, jakby on sam takich metod, bezpodstawnych oskarżeń, podejrzeń i insynuacji w swojej metodzie osłabiania i ośmieszania politycznych przeciwników nie stosował. Ponieważ, jak twierdzi D.T., zaatakowano jego rodzinę i to nie pierwszy raz, to, … to jest wielki draństwo, niesprawiedliwość, itd. Wszyscy maja teraz byłemu premierowi współczuć i, na złość PiS-owi, dać mu wygrać nadchodzące wybory, by mógł wrócić do władzy? Tusk nie wie, że często ginie się od broni, którą samemu się używa?

Osobiście bardzo wątpię, by ponowne bycie premierem było wielkim marzeniem Donalda Tuska. Przecież on sam mówił, że wielkim obrzydzeniem napawa go to, że miałby znowu znaleźć się na Wiejskiej, czyli w sejmie, patrzeć na te twarze, które dobrze zna i użerać się z politycznymi przeciwnikami. Przecież on, jako szef Rady Europejskiej, do niedawna okrzykiwany przez niektórych „prezydentem”, czy też „królem” Europy, jest już przeznaczony do innych, wyższych celów, a nie do pałętania się po tym zacofanym, zaściankowym kraju, za jaki przez jego wielu przyjaciół z zachodu Polska jest uważana. No, ale D.Tusk dostał od KE zadanie, ma wrócić do władzy, rządzący Polską mają być tacy, jakich UE sobie życzy, a to niełatwe zadanie. Tusk w powierzonej mu misji robi, co może, a idzie mu to, jak idzie i wyznaczony cel wcale się nie przybliża. Tym bardziej, że do pomysłu Tuska wcale się nie palą jego potencjalni koalicjanci, którzy niekoniecznie widzą go na czele (nie)Zjednoczonej Opozycji. Parę dni temu w wywiadzie politycznym radia TOK FM Michał Kamiński tłumaczył Karolinie Lewickiej, dlaczego opozycja nie składa w sejmie wniosku o konstruktywne wotum nieufności wobec premiera i obecnego rządu. Tego wniosku nie ma, bo nie ma kandydata na nowego premiera, którego zaakceptowałyby partie opozycyjne, a sam D.Tusk na to stanowisko się nie nadaje, bo jest, jak to ujął M.Kamiński, NIEWYBIERALNY. Jak Tusk chce zostać premierem, skoro opozycja takiego premiera nie chce? Mają go wybrać z litości, bo PiS skrzywdził go niesłusznymi oskarżeniami, wplątując w te oskarżenia bliskie mu osoby?

Tusk, szukając teraz kolejnej deski ratunku, z sytuacji, w jakiej się znalazł na własne życzenie, znowu wraca do aborcji i Strajku Kobiet z jesieni 2020r. Może coś ugrać na paplaniu, że kobiety nie chcą zachodzić w ciążę, bo nie mają dostępu do aborcji? Kolejna głupota, wymyślona przez skrajne feministki ma odwrócić uwagę, od dyskusji o handlu węglem, którą Tusk sam wywołał? Jeżeli Tusk sam nad sobą choć trochę się lituje, to powinien dać sobie spokój z polityką, to już wyraźnie zajęcie nie dla niego.


Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka