julian olech julian olech
1748
BLOG

Kto na marszu, ten za Tuskiem, a kogo tam nie będzie, ten za Polską

julian olech julian olech Donald Tusk Obserwuj temat Obserwuj notkę 72

Tusk o „Marszu miliona serc”: „Zwróciłem się z otwartym zaproszeniem do wszystkich ludzi, do różnych środowisk, ale każdy ma prawo wyboru. Liderzy Trzeciej Drogi dokonali innego wyboru, jeśli chodzi o aktywność tego dnia. Ja nie mam z tym żadnego problemu. Rozmawiałem z Szymonem Hołownią i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Powiedzieli, że bardzo wielu ich sympatyków będzie oczywiście szło w marszu, ale oni będą w innych miejscach – powiedział Tusk. Zastrzegł, że będzie „o nich ciepło myślał”.

Tusk samozwańczo ustanowił się szefem opozycji (może wzorował się na Napoleonie, który kiedyś ogłosił się dyktatorem powstania przeciwko ówczesnej francuskiej władzy). A jako szef deptał wszystkich prawdziwych i urojonych przeciwników, zaczął od PO, a potem wziął się za PSL i Hołownię, którzy postanowili połączyć siły okrzyknęli się „trzecią drogą”. Trzecia droga popłynęła po marszu 4 czerwca, bo pomimo ostrzeżeń, że ten marsz jest początkiem bezwzględnego zwalczania „przystawek” przez Tuska, pod presja otoczenia na ten marsz poszli, a potem było już tylko gorzej. Notowania „Trzeciej …” zapikowały w dół, Tusk zacierał ręce, że sam ci on panem na włościach.

Tusk oskarża Jarosława Kaczyńskiego o dyktatorskie zapędy, ale sam dokładnie postępuje tak, jak robią to polityczni dyktatorzy. Ci najpierw wycinają swoje najbliższe otoczenie (przykład „zajumania” PO przez D.T.), by nie mieć wewnętrznej konkurencji, potem wysadzają z siodła potencjalnych sojuszników, by przejąć ich zasoby, a dopiero na końcu stają do walki o zwycięstwo z rzeczywistym przeciwnikiem. Wątpię, by Tuskowi starczyło sił, wiary i woli, by ten ostatni pojedynek wygrać. Jutro Tusk ostatecznie wykończy „przystawki”, wszak „zastrzegł, że będzie „o nich ciepło myślał”, a wszyscy dobrze wiedzą, że D.T. już wcześniej „myślał” o Trzeciej drodze, dlatego ona jest, tam, gdzie jest. Szefów T.D.(inicjały nomen omen) ma na marszu nie być, ale ludziom swoim nie zabronili uczestnictwa, więc będzie to swoiste „być, albo nie być”, prawie to samo, co być trochę w ciąży. W ciąży można być i nie być, jutrzejsza podopieczna D.T. (pani Joanna) to wie, pytanie, kto po jutrzejszym marszu zostanie „politycznie wyabortowany”, Tusk, czy jego politycznie przystawki?

Po jutrzejszym marszu stanie się bardziej jasne, kto jest za Polską większości Polaków, a kto jest przeciwko Polsce, to uznaje, że na naszej ziemi decydują Polacy, a kto, że Berlin i Bruksela, i ten, który chwilowo sam się wyautował, czyli Wieki Brat ze wschodu. A za dwa tygodnie, mam nadzieję, że … dalej będzie niosło się po naszym kraju: „tu jest Polska”, ale nie ta zakłamana, brukselsko-berlińska i moskiewska, ale ta prawdziwa, rzeczywiście polska.

PS. (dopisane 01.10. 19:30)

Milion na marszu tylko w głowie T. i jego "aktywistów". Sprawdzamy, wg UM Warszawy trasa przemarszu ma 4400m długości, zakładam szerokość maszerującej kolumny na 40m (jestem szczodry, co mi tam) x 2 osoby/m2, spróbujcie tak maszerować, będziecie deptać sobie po piętach .... ile to daje …. 352 tys. uczestników, panie T.!, kogo chcecie „zrobić w balona”?


to tylko moje opinie, nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania _ komentarze: pisz co chcesz, ale bez inwektyw i wulgaryzmów, za to zalicza się wypady

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka