Od trzech tygodni mamy kolejny protest w Sejmie, tym razem zorganizowany przez opiekunów i rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnością. Forma protestu polega na okupowaniu podłogi w części sejmowego holu, co jest uciążliwe dla samych protestujących, ale też i dla osób, które po Sejmie się poruszają: dla posłów, dziennikarzy, zaproszonych gości i licznej obsługi, która ma zadbać o to, by Sejm, jako duża instytucja dobrze funkcjonował.
Nie negując słuszności żądań protestujących trudno jednak pogodzić się z wybraną formą protestu. Sejm jest bardzo ważną, by nie powiedzieć, że najważniejszą instytucją w państwie i blokowanie jego funkcjonowania jest nie do zaakceptowania, bez względu na przyczyny, które do tej blokady doprowadziły. Od tej zasady zrobiłbym tylko jeden wyjątek, gdyby cały Sejm swoją działalnością wzbudził sprzeciw zdecydowanej większości społeczeństwa, powiedzmy nie mniej niż 75%, to wtedy taki protest, ale i tak z pewnymi wątpliwościami, można by było uznać za zasadny. Mieszkanie w Sejmie, na podłodze, bo przecież do tego ten protest się sprowadza, jest uciążliwe dla wszystkich zaangażowanych stron, choć pewnie najmniej dla tej części opozycji, która ten protest aktywnie popiera, a kto wie, czy nawet tego protestu nie organizowała.
Swego czasu mieliśmy inną blokadę Sejmu, w 2011r, po uchwaleniu fatalnej ustawy emerytalnej, ZZ Solidarność zorganizował 2 godzinną blokadę wokół sejmowego budynku, która uniemożliwiała parlamentarzystom opuszczenie sejmowego terenu po zakończonych obradach. Protestowanie przeciw tamtej ustawie przyjętej w ogromnym pośpiechu, wbrew wcześniejszym obietnicom wyborczym, było jak najbardziej uzasadnione, ponieważ jej uchwalenie pozostawiało wielu obywateli, tych, którzy byli blisko osiągnięcia wieku emerytalnego i stracili pracę, bez środków do życia. Kto śledził tamte wydarzenia pewnie pamięta oburzenie niektórych posłów ówczesnej koalicji rządzącej na tak wyrażany protest, choć ustawa była przyjęta wbrew woli zdecydowanej większości społeczeństwa i protestów należało się spodziewać. Doszło nawet do tego, że były prezydent, wywodzący się przecież z Solidarności, pozwolił sobie na wezwanie rządu do pałowania protestujących robotników, bo protestowali przeciwko legalnie wybranej władzy. Po tamtym wezwaniu były przewodniczący związków zawodowych powinien wyrzec się wszelkich powiązań z Solidarnością, ale także i wszelkich przywilejów, jakie dzięki Solidarności go spotkały. Teraz przecież też mamy legalnie wybraną władzę, legalnie działający rząd, ale zdaje się, że posłowie opozycji i wspierające ją dawne elity aktywnie popierają tą kontrowersyjną formę protestu, jaką mamy w Sejmie od trzech tygodni. Pewnie tylko dlatego, że jest okazja dokopać obecnemu rządowi. Ale, czy można się temu dziwić, skoro jakiś czas temu opozycja sama skutecznie blokowała Sejm przez cały miesiąc? Rząd też się wtedy nie popisał, bo nie potrafił sobie z tym poradzić.
W polityce zatem nic nowego, punkt widzenia, jak zwykle, zależy od punktu siedzenia.
614
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (9)