W Sejmie jest znowu tłoczno i głośno, i to niekoniecznie za sprawą toczącego się tam protestu. Tym razem chodzi o propozycję partii rządzącej, by obniżyć uposażenia parlamentarzystów o 20%. Ponoć ta sprawa jest przesądzona, bo stosowną ustawę popiera sam pan prezes. Posłowie opozycji dzielnie atakują partię rządzącą, kpiąc, że są gotowi nawet zaakceptować obniżkę ich uposażenia nawet o 105%. Ja bym tam na ich miejscu tak nie żartował, skoro, jak twierdzą znawcy rządzi prezes, to, a nóż widelec podchwyci ten pomysł, a wtedy nikomu do żartu nie będzie. Prezes się wytłumaczy, że tym razem posłuchał opozycji i komu będzie głupio?
PS. Poseł, który zgłosił obniżenie poselskich pensji o minus 105% musi się jasno wytłumaczyć, czy przypadkiem nie chce tu zastosować pewnego podstępu, bo jak by to obniżenie pensji wg jego pomysłu zapisać wg matematycznych reguł, czyli obniżyć, a więc odjąć, więc "-"(-105%), to wychodzi na to, że trzeba by te uposażenia zwiększyć o 105%, a takiego skoku na państwową kasę lud by opozycji już na pewno nie wybaczył. Gdyby opozycja znikła z Sejmu dopiero wtedy PiS by zaszalał.
408
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (14)