Tako rzecze (a raczej pisze i to dwukrotnie) nasz najinteligentniejszy z najinteligentniejszych, najbardziej kumaty z najbardziej kumatych, salonowy mędrzec Krzysztof Pasierbiewicz !!!
Gdyby pan prezes raczył przybyć i wysłuchać przemówienia Tuska i Sikorskiego, nasz Krzyś czułby się pewnie, a Polska byłaby całkowicie bezpieczna. On jednak w tym czasie wolał iść na cmentarz, czym zademonstrował swoją chorobliwą nienawiść do Polski i jednocześnie realizował scenariusz Putina, wystawiając ją na śmiertelne zagrożenie...
Wniosek z tego jest jeden: byt Polski nie zależy od jej potęgi gospodarczej i militarnej, liczebności wojska, ilości i jakości uzbrojenia, logistyki itp., a jedynie od Jarosława Kaczyńskiego... Tym samym Krzyś przyznał, że ten jest jedynym prawdziwym mężem opatrznościowym naszej ojczyzny... ;))) Innymi słowy, parafrazując znane powiedzenie: jak trwoga, to do Jarosława... ;)))


Komentarze
Pokaż komentarze (14)