Blog
Józef Wieczorek
Józef  Wieczorek
Józef Wieczorek Akademicki dysydent
14 obserwujących 326 notek 125094 odsłony
Józef Wieczorek, 13 lutego 2018 r.

Profesorowie dziejów bajecznych ?

622 4 0 A A A

Zdumiony wypowiedzią jednego z profesorów UJ i jednocześnie wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Historycznego – Andrzeja Chwalby, napisałem ostatnio tekst -‚Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany’ jednocześnie deklarując: „ Chętnie porozmawiam z każdym [ kontakt jozef.wieczorek@interria.pl] , także z profesorem Chwalbą, w oparciu o fakty. „ Tekst ujawniłem publicznie [ https://blogjw.wordpress.com/2018/02/03/jesli-pzpr-umarla-wczesniej-to-uniwersytet-jagiellonski-jest-skompromitowany/] i rozesłałem także do prof. Chwalby i PTH, ale odpowiedzi do tej pory nie było, co zresztą w oparciu o dotychczasowe doświadczenia mnie nie dziwi.

Takie są standardy nauki polskiej, a historycznej w szczególności. Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Z niewygodnymi faktami się nie dyskutuje ! Niewygodnych faktów się nie bada !

Ja nie mam wątpliwości, że nauka musi być oparta na faktach.

Jak nie ma faktów – nie ma nauki i co z tego, że są tytuły zwane naukowymi i katedry o nazwach naukowych ?

Nauka historyczna winna być oparta na faktach, a jeśli nie jest oparta, to opisuje co najwyżej dzieje bajeczne, które do kategorii naukowej nie mogą należeć.

Od lat piszę o dziele istniejącym do dnia dzisiejszego w obiegu naukowym i edukacyjnym zwanym ‚Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” [ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ], które z faktami najnowszej historii niewiele ma wspólnego. Są to, rzec można, dzieje bajeczne, mimo że bardzo niedawne i znane wielu spośród jeszcze żyjących.

Co z tego skoro utytułowani, etatowi historycy, prawdziwych dziejów opartych na faktach nie chcą za żadne skarby poznać. [https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/]

Widocznie profesorowie dziejów bajecznych są za to wynagradzani/awansowani, gdy poznawanie prawdy mogłoby się wiązać z utratą etatu/możliwości awansowych. Uniwersytet w czasach post-prawdy ma swoje reguły i preferencje.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/01/05/uniwersytet-w-czasach-postprawdy/].

I mamy taką naukę historyczną, że jedni utytułowani takie bajki piszą, drudzy – czasem jeszcze bardziej utytułowani – pozytywnie je recenzują, reklamują, do przyswojenia ich przez brać akademicką obligują a inni – też utytułowani/liczący na tytuły i stanowiska- milczą, odważnie chowając głowę w piasek.

Tak funkcjonuje u nas nauka, nie tylko historyczna, nie bez przyczyny niewiele znacząca w nauce światowej, rzecz jasna z marginesem, który od tej reguły odbiega.

Ponosimy z tego powodu straty nie tylko wizerunkowe.

Słuszne są opinie „ Nie powinniśmy czekać, aż ktoś opowie za nas naszą historię. Powinniśmy to robić sami” [ https://wpolityce.pl/polityka/380679-dyrektor-mpw-o-polskiej-polityce-historycznej-nie-powinnismy-czekac-az-ktos-opowie-za-nas-nasza-historie-powinnismy-to-robic-sami].

Ale czemu z tym opowiadaniem naszej historii opartej na faktach/ dokumentacjach jest tak kiepsko ?

Mamy co prawda IPN o ogromnych osiągnięciach, ale i swoich wadach/wpadkach i w ciągu kilkunastu lat nie wszystko co zaniedbano w ciągu dziesiątków lat da się nadrobić.

Na tym tle szczególnie blado wypadają opowieści o historii naszych uczelni, gdzie pracuje wielu historyków, gdzie się formuje nauczycieli historii szkół, nie tylko wyższych, ale przede wszystkim tych niższych – tzw. podstawowych i średnich, przez które przechodzi znakomita większość Polaków. I to jest duża odpowiedzialność za formowanie tych nauczycieli, spoczywająca na profesorach historii, ale czasem są to profesorowie dziejów bajecznych, jeśli chodzi o historię najnowszą.

Czym to jest spowodowane ? Zapewne nie bez znaczenia miał sposób przeprowadzenia transformacji PRLowskiego systemu kłamstwa w PRL-bis, w którym kłamstwo odgrywa nadal wielką rolę, tym bardziej, że uczelnie, nie dając sobie rady z realizacją swoich statutowych obowiązków tj. poszukiwania prawdy, z niej zrezygnowały nawet w statutach i wzięły się za produkcję, niemal przemysłową dyplomów i tytułów, z czego są przez lata rozliczane z wiadomymi skutkami.

Jak pokazują odtajnione stenogramy okresu transformacji [http://wolnosc24.pl/2017/02/06/odtajnione-szyfrogramy-komunistow-z-1989r-z-walesa-sie-dogadalismy-solidarnosc-bedzie-popierac-socjalizm-bedziemy-sterowac-obradami-okraglego-stolu/ ], ta miała się odbywać poprzez poszanowanie socjalistycznego systemu wartości, tak przez stronę komunistyczną, jak i wyselekcjonowane (przez kierownictwo PZPR. MSW), ‚postępowe’ – tzn. spolegliwe wobec dotychczasowego systemu- odłamy Solidarności, po wykluczeniu odłamów/osób radykalnych, niezdolnych do poszanowania ‚wartości’ komunistycznych.

Sojusz PZPR i spolegliwej części „S” na górze jest udokumentowany i opisywany/komentowany, ale co z sojuszami na dole ? Nie było ich ?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

W ostatnich latach kojarzony w przestrzeni publicznej z Niezależnym Forum Akademickim, które założył i prowadzi do dnia dzisiejszego - www.nfa.pl

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @norach  Jasne - to standard a nie skandal  !
  • @Ajgor  Tak trzeba czytać ze zrozumieniem. No i myśleć i to krytycznie, ale za to z uczelni...
  • @z Kujaw  Tak ale to wg mojej informacji! Ze strony dziejopisarzy /bajkopisarzy UJ takich danych...

Tematy w dziale Społeczeństwo