W Święto Wojska Polskiego prezydent Karol Nawrocki mówił o niepodległości, odpowiedzialności za państwo, siłę armii i wartościach, które przez pokolenia były fundamentem polskiej wspólnoty. Przypomniał słowa, które nie potrzebują żadnego europejskiego tłumaczenia:
Bóg, Honor, Ojczyzna.
I wtedy pojawia się drugie wystąpienie. W Gdyni przemawia Tusk.
Też mówi o bezpieczeństwie. Tyle że zamiast spokojnego święta żołnierza mamy polityczny rachunek krzywd.
„Polska będzie bezpieczna tylko wtedy, kiedy w Polsce nie będzie zdrady i skrajnej głupoty czy nieodpowiedzialności” - mówi prostackim językiem jak mały, karłowaty polityk.
A dalej są już oskarżenia. O blokowanie programu SAFE, o uderzanie w bezpieczeństwo państwa, o skłócanie Polski z sojusznikami. Jest Moskwa, jest Ukraina, jest Europa i są oczywiście ci, którzy rzekomo nie rozumieją, gdzie leży prawdziwe zagrożenie.
I właśnie tutaj pojawia się niezwykle ciekawy kontrast.
Prezydent mówi o sztandarach. Premier mówi o SAFE.
Jeden przypomina wartości, które przez dziesięciolecia prowadziły polskich żołnierzy. Drugi przekonuje, że bezpieczeństwo Polski wymaga wykorzystania europejskiego programu finansowego.
Oczywiście, wojsko potrzebuje pieniędzy. Potrzebuje nowoczesnego sprzętu, amunicji, infrastruktury i dobrze wyszkolonych żołnierzy. Nikt rozsądny tego nie kwestionuje.
Ale pożyczka nie jest prezentem.
Jeżeli państwo zaciąga ogromne zobowiązanie, powinno pytać nie tylko o to, ile dostanie, lecz również ile odda, na jakich warunkach i jakie będą polityczne konsekwencje takiego finansowania.
I dlatego słowa Prezydenta Nawrockiego o tym, że na polskich sztandarach nie ma SAFE, mają swoją wagę.
Bo problemem nie jest sam europejski program. Problemem jest sposób myślenia, w którym coraz łatwiej utożsamić bezpieczeństwo z dostępem do zewnętrznego finansowania, a suwerenność z możliwością zaciągania kolejnych zobowiązań.
Tym bardziej dziwnie brzmią w Święto Wojska Polskiego oskarżenia o „zdradę” i „skrajną głupotę”. Słowa ludzi, którzy mają lepkie łapy. Już widzieliśmy, to przy KPO i pomocy powodzianom.
To miał być dzień żołnierza.
Dzień pamięci o tych, którzy w 1920 roku bronili Polski.
Dzień przypominający, że bezpieczeństwo państwa nie zaczyna się od kredytu, programu unijnego ani konferencji prasowej. Zaczyna się od ludzi gotowych stanąć w jego obronie i od państwa, które wie, czego właściwie broni.
Żołnierz nie ma na mundurze logo SAFE.
Nie ma unijnej tabeli kredytowej.
Ma polskiego orła.
A na sztandarze trzy słowa:
Bóg. Honor. Ojczyzna.
I może właśnie dlatego warto dzisiaj zadać pytanie, które jest znacznie ważniejsze od kolejnej politycznej awantury:
Czy bezpieczeństwo Polski chcemy budować przede wszystkim na własnej siłę, odpowiedzialności i suwerenności, czy coraz bardziej na pieniądzach pożyczonych od innych?
Można oczywiście pożyczyć pieniądze.
Można kupić za nie czołgi, samoloty i rakiety.
Ale jednej rzeczy nie da się kupić na kredyt.
Niepodległości. Czego tępacy z Tuskiem na czele nie są w stanie pojąć.
https://x.com/Darekbrzoza/status/2088666709385195579



Komentarze
Pokaż komentarze (3)