Blog
obserwator
Ernest Skalski
Ernest Skalski publicysta, czytam i piszę
0 obserwujących 330 notek 413850 odsłon
Ernest Skalski, 14 czerwca 2013 r.

… ale szkoda Warszawy

 
Łatwo się mówi: najgorszy prezydent, wszystko byle nie ona. Zła, gorsza, najgorsza – to kwestia oceny. Lecz co jeśli nie ona, to już jest sfera faktów.
 
Pani prezydent się wypaliła, twierdzi Piotr Guział, burmistrz dzielnicy Ursynów i lider tworu Warszawska Wspólnota Samorządowa. Cokolwiek znaczy to wypalenie,  musi być na tyle istotne, że zbieracze podpisów nie chcą czekać z obaleniem HGW do przyszłorocznych wyborów samorządowych. Wtedy to zamierza ja obalać SLD, a teraz sprzeciwia się referendum, w którym widzi – i słusznie – intrygę polityczną. Za obalaniem jest PIS, oczywiście, Solidarna Polska, Ruch Palikota. Już zbierają podpisy. Widziałem w Warszawie wielki bilboard w tej sprawie, ciągniony przez samochód.
 
Podpisać się musi 10 procent uprawnionych do głosowania, czyli 135 tysięcy mieszkańców stolicy. By referendum było ważne musi w nim wziąć udział trzy piąte głosujących w wyborach, które wyłoniły prezydenta. Od 649 049 głosujących jest to 389 430. Podpisy zbierają wolontariusze, ale też płatny personel, co nie jest zakazane przez prawo. A skoro nie zakazane to legalne.
 
Niezależnie od prawa istnieje, czy istnieć powinien, dobry obyczaj polityczny. W swoim czasie, z mojego rachunku w banku przelałem legalnie i oficjalnie, dozwoloną przez prawo sumę na rzecz komitetu wyborczego pani Gronkiewicz – Waltz. Więc teraz lubiłbym wiedzieć komu zależy na jej odwołaniu do tego stopnia, że wkłada w to swoje pieniądze. I jakie. Byłoby elegancko gdyby do działań politycznych, nieobjętych regulacją prawną, podchodzono tak samo jak do tych regulowanych. Zdaję sobie jednakże sprawę, że to wymaganie nie pod tym adresem.
 
Nobody’s perfect
 
Są konkretne zarzuty pod adresem pani prezydent. Komunikacja miejska drożeje i jednocześnie zmniejsza częstotliwość kursowania. Krajowa Izba Odwoławcza uchyliła warunki przetargu na, oparty o nową ustawę, wywóz śmieci, bo ustawiany był pod Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. (N.B. nie rozumiem dlaczego z całej wielkiej Warszawy ma wywozić i utylizować śmieci jedna firma i to w dodatku miejska). Tunel pod Wisłostradą na skrzyżowaniu z powstającą II linią metra, ciągle zamknięty po awarii, już chyba dziesięć miesięcy i nie wiadomo kiedy wreszcie będzie przejezdny. Budowa tej drugiej linii, spóźniona, jak większość inwestycji w stolicy. A spóźnienia przy budowie metra i przy inwestycjach drogowych oznaczają przedłużanie się okresu uciążliwych niedogodności w ruchu.
 
Gronkiewicz – Waltz koncentruje się – mówią w ratuszu – na finansach miasta, zaniedbując inne dziedziny. To, że się koncentruje to dobrze, bo na finansach, po prezesowaniu w NBP i praktyce w banku europejskim, akurat dobrze się zna, a w demokracji i gospodarce rynkowej nisko się notują uprawnienia samorządów nie poparte odpowiednimi środkami. To, że coś zaniedbuje, to gorzej. Szczególnie, że zaniedbała PR, kontakt z wyborcami. W tejże demokracji, opartej na wyborach, to ważne, jeśli nie najważniejsze zadanie.
 
Jeszcze by parę zarzutów można postawić
 
Na drugiej szali, tej z zasługami, też byłoby całkiem sporo. Skończono pierwszą linię metra, buduje się drugą, która przecież kiedyś będzie gotowa, powstał  Most Północny, oczyszczalnia ścieków, wymieniono większość taboru komunikacji miejskiej. Jeszcze by się parę dobrych rzeczy znalazło, lecz nie zamierzam ważyć, wyliczać i oceniać plusów i minusów, wymierzać sprawiedliwości pani prezydent. Zgadzam się, że jest też sporo do zarzucenia. Chciałbym jedynie, by ktoś udowodnił, że istnieje w świecie duże miasto, nawet bardzo bogate – Warszawa nie jest – i  że skomplikowany mechanizm miejski funkcjonuje tam jak szwajcarski zegarek.
 
Pytanie; czy odwoływać ją teraz ?
 
Praktycznie jesienią, bo taka jest procedura.  Czyli na rok przed ustawowymi wyborami. Referendum jest obecnie już pewne. Po ulewie, która sparaliżowała komunikację w dużej części stolicy, wkurwienie (przepraszam, ale wkurzenie to jednak nie to) ludzi nagabywanych na ulicy o podpis zapewne wzrosło. HGW, co prawda nie odpowiada za opad, ale mogła była przebudować kanalizację burzową. Nie robi tego, bo państwowa Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma przebudować tę trasę. Gdyby pani prezydent wcześniej zainwestowała w ten fragment, byłaby oskarżana o marnotrawstwo. A na lipiec i sierpień przewiduje się wyłączenie centralnej części pierwszej linii metra. Wszyscy się ucieszymy, kiedy ruszy wreszcie ta druga linia, ale już teraz myślimy o tym ograniczeniu ze zgrozą.
 
Doprowadzenie do referendum oznacza, że trzeba będzie przygotować lokale wyborcze, powołać komisje, wydrukować karty do głosowania w ilości odpowiadającej ilości uprawnionych. Poczym, najprawdopodobniej   nie znajdzie prawie 400 tysięcy ludzi, którym zechce się ruszyć do komisji wyborczych, aby odwoływać panią prezydent. A jeśli się znajdzie ? Całkowicie nie da się tego wykluczyć. Przeciwnicy odwołania po prostu nie pójdą. Ale przypuśćmy, że referendum ją odwoła. Uruchomiona będzie procedura zaskarżeń, odwołań, czas będzie biegł. Na krótki czas przed wyborami rząd wyznaczy komisarycznego prezydenta. I bardzo prawdopodobne, że zostanie nim…Hanna Gronkiewicz – Waltz.
 
Po co więc ten cały szum ?
 
Poza Warszawą nie wszyscy muszą wiedzieć, że HGW pełni  tę funkcję już drugą kadencję, wybrana przez połowę głosujących Warszawiaków, którzy nie kupowali kota w worku. Główny kontrkandydat, wystawiony przez PIS Czesław Bielecki zdobył połowę tego co ona, a trzeci, Wojciech Olejniczak z SLD – połowę tego co Bielecki. Co pokazuje, że nie było liczących się, porównywalnych kandydatów, o których by wiedzieli Warszawiacy. Czy po powtórnym wyborze, a na rok przed kolejnym HGW nagle zmieniła się zdecydowanie na gorsze, czy nagle utraciła zdolność do robienia tego co robiła przez siedem lat.
 
I czy teraz objawili się nagle poważni kandydaci na to stanowisko ?
 
W Sejmie obowiązuje tzw. konstruktywne votum separatum. By można było się brać za usuwanie premiera, trzeba wysunąć kandydaturę następcy. Nie ma tego wymogu przy odwoływaniu prezydenta, burmistrza czy wójta. Kogoś się znajdzie – mówi Guział i inni - byle usunąć ”bufetową”. Kogo się znajdzie ? Lepszego ? Zęby sobie ostrzy sam Piotr Guział, inicjator odwoływania Nie zamierzał rozmawiać z panią prezydent , niczego nie postulował, a tylko przedstawił ultimatum. A w nim była mowa o cenach w komunikacji miejskiej i o rozkładzie jazdy. A więc pytanie; co pan Guział, powiedzmy – prezydent Warszawy, zrobi z komunikacją miejską ? Będzie chyba musiał przywrócić częstotliwość kursowania, cofnie podwyżkę cen biletów. A jeśli tak, niech z góry, przed referendum powie, skąd będzie miał na to środki. Czy przerzuci je z innych działów, a jeśli tak to z których i ile. I co będzie z działem, któremu uszczupli środki. A jeśli zdobędzie dodatkowe pieniądze, to skąd ?
 
Kto z walczących o zdymisjonowanie HGW ma dobry, to znaczy realistyczny, sposób na zorganizowanie zbierania, wywozu, utylizacji śmieci ? Kto z nich wie jak przyśpieszyć budowanie metra, budowę i remonty dróg ? I przynajmniej nie pogorszyć i tak już nie najlepiej pracującej służby zdrowia w Warszawie, nie skomplikować dodatkowo sytuacji w oświacie, nie zabrać cichcem środków z budowy mieszkań komunalnych, których ciągle buduje się dramatycznie mało, lecz więcej niż przy wszystkich poprzednich prezydentach. I kto ma doświadczenie w zarządzaniu wielkimi strukturami, kto ma wokół siebie fachowców do podjęcia tych zadań. Bo ludzi pani Hani na pewno wymieni na swoich.
 
Biurokracja warszawska rozrosła się. Jak każda inna. Czy jednak ktoś w skali Warszawy, w jakimś think tanku zrobił, przynajmniej dla stolicy, analizę zadań wynikających z wymagań prawnych, ustaleń unijnych i oczekiwania ludności, która lubi być obsługiwana szybko i sprawnie ? Które funkcje są konieczne, a które nie, co się w strukturze administracji dubluje i gdzie są luki ? Ilu, w końcu, do tego wszystkiego trzeba ludzi i jakich ? I czy potencjalny kandydat na prezydenta ma ludzi, którzy będą z nim efektywnie pracować, bo tylko Duch Święty poradziłby sobie w pojedynkę.
 
I nie upraszczajmy sprawy tej fachowości. Powinno to być podstawowe kryterium i dobrze jeśli chociaż przeważa przy doborze kadr. Ale ceną demokracji, tym wyższą im demokracja mniej dojrzała, jest dobór pod kryterium politycznej przydatności. Swoi na stanowiskach, to ci którzy pomogli wygrać i którzy pomogą się utrzymać przy władzy. Dobrze jeśli przy tym znają się na oświacie, budownictwie czy komunikacji miejskiej. I tego nie da się obejść.
 
Tu, z pewnym takim skrępowaniem, zauważam, że ci którzy już, nawet z politycznego nadania, od siedmiu lat robią w oświacie, budownictwie czy komunikacji miejskiej, czegoś się, lepiej czy gorzej, nauczyli. Zarządzanie wielkim miastem to wielki, skomplikowany agregat.  Nie twierdzę, że w Warszawie działa on dobrze, lecz działa. Miasto funkcjonuje, daje się jakoś żyć, choć na pewno można by lepiej. Wiem, że to naganne, minimalistyczne podejście, ale w Warszawie, w 2013 roku, jakoś nie widzę tych, którzy tę sytuacje poprawią. Jeśli chcą za rok i parę miesięcy rządzić Warszawą, to niech wykorzystają ten czas na solidne przygotowanie i za rok niech zaprezentują swoje atuty. Sądzę, że konieczny jest długotrwały proces dojrzewania kadr, doskonalenia struktur, ale włączyć się weń można i warto już teraz.
 
Polityka przez duże P
 
Piotr Guział, wywodzący się z SLD, rządzący Ursynowem – skądinąd matecznikiem lemingów PO - w oparciu o PIS, wykazał się dużą zdolnością manewrową w polityce. To oczywiście, wartość, lecz niekoniecznie przy zarządzaniu miastem. Na Ursynowie nie zdążył się chyba wiele nauczyć. Wymieniany jako chętny na prezydenta Przemysław Wipler, poseł, do niedawna w PIS, ma słuszne, liberalne poglądy ekonomiczne i to jedyny jego kapitał. Poseł Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota, zostawszy z prezydentem Warszawy na pewno nie będzie się pojawiał na nabożeństwach, a weźmie udział w Paradzie Równości. Trochę za mało.
 
Zabiegi odwoływania pani Hani mają, z punktu widzenia interesów Miasta Stołecznego Warszawy, mało merytoryczny charakter. To jawnie polityczna rozgrywka, mająca wzmocnić polityczną osobowość atakujących i osłabić, na ile się da pozycję dominującej w Warszawie Platformy. Bo Gronkiewicz – Waltz jest jednocześnie wiceprzewodniczącą PO. Popieram, bez zacietrzewienia, obecną panią prezydent. W podobny sposób popieram Platformę, ale nie jestem przekonany, że ta symbioza wychodzi Warszawie na dobre.
 
Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa nie podkreśla, że się wywodzi z SLD. Wielokrotnie wybierani prezydenci: Wrocławia - Rafał Dutkiewicz, Poznania – Ryszard Grobelny, Gdańska – Paweł Adamowicz, Gdyni - Wojciech Szczurek, Sopotu – Jacek Karnowski, znani są daleko poza swoim miastami i nie kojarzy się z ich z politycznym i partyjnym rodowodem. Bywa, że dziękują partiom za zamiar poparcia w wyborach, bo wiedzą, że na tym może skorzystać partia, a oni stracą. Miasto, nawet stolica państwa, ma inne problemy niż państwo. Przy czym o wiele bardziej konkretne i mierzalne. Pozycja Polski w UE podlega ocenia, takiej czy innej, a druga linia metra albo jest, albo jej nie ma i oceniać można jak ona działa.
 
Podpisów pod żądaniem referendum ma obyć o wiele więcej niż wymagane kwantum. Ma to udowodnić siłę poparcia, lecz są i względy praktyczne. Jak dojdzie do kontroli autentyczności, to okaże się, że podpisywali ludzie nie będący mieszkańcami Warszawy i nie mający prawa głosowania na jej  władze. Mają i oni podstawy do niezadowolenia, ale chyba wszyscy podpisujący traktują akt polityczny – referendum, wybory – jako coś co istnieje po to, by oni mogli zająć stanowisko, dać wyraz, zaspokoić swoją potrzebę bycia aktywnym. To zresztą postawa przeważająca u większości obywateli, którzy nie bardzo zdają sobie sprawę z realnych skutków swego działania lub zaniechania.
 
Ludzie pytani dlaczego się podpisują pod wezwaniem o referendum, odpowiadali co się im nie podoba w Warszawie i za wszystko czynili odpowiedzialną Gronkiewicz – Waltz. Wszyscy robili wrażenie przekonanych, że wraz z jej odejściem wszystko się musi zmienić na lepsze. Wielu nie podobała się sama pani prezydent. Podpisująca się zakonnica potępiła, konserwatywną, pobożną, cokolwiek nawet bigoteryjną Hannę Gronkiewicz – Waltz za sprzyjanie … gejom i lesbijkom.
 
 
 
 
 
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

”...Skalski to mistrz syntezy ”sprzedawanej”... atrakcyjnie” (Stefan Kisielewski)

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • PIOTRUŚPAN Pokaż mi, Panie Piotrusiu, choć jeden mj tekst opublikowany w ”Trybunie Ludu”,...
  • Od autora - Magister Skalski pisze we własnym imieniu i dlatego MY gratulations. - Albo ja...
  • PT Komentatorzy Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć co się czyta ? Jak reaguje normalny...

Tematy w dziale