Stało się. Po Tusku złamali i prezydenta. Wystarczyło jedno słowo rosyjskiego ambasadora by Lech Kaczyński deklarował chęć powtórzenia błędów Aleksandra Kwaśniewskiego i razem z wczorajszym okupantem uroczystego obchodzenia rocznicy polskiej niewoli.

Wydaje się, że mogą nim kierować zdobyte na wschodzie doświadczenia i na Ukrainie przekonanie, że wybory prezydenckie wygrywa ten, kogo wskaże Moskwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)