Przygotowując na budujwprawie.pl tekst o wyrobach budowlanych - nie po raz pierwszy zresztą - skierowałem swoje myśli w kierunku problemu języka prawnego, a właściwie tego, jakcoraz bardziej odbiega on od języka powszechnego.
Od dłuższego już czasu w polskim języku prawniczym funkcjonuje termin aprobata techniczna. Skojarzenie jest dość proste: wydający ją podmiot aprobuje pewne rozwiązanie techniczne, tj. uznaje jej za dopuszczalne. Język prawniczy zasadniczo odpowiada powszechnemu. Ministerstwo Infrastruktury i Transportu postanowiło jednak dostosować terminologię krajową do europejskiej i ukuło pojęcie krajowej oceny technicznej. Oceny? To znaczy, że podmiot uprawniony wyda o wyrobie budowlanym jakąś opinie? Może negatywną? Dla prawnika pytania te mogą być naiwne. Jednak z perspektywy osób biorących udział w budowlanym procesie inwestycyjnym wcale takie nie są. Termin "ocena" ma jednak w języku powszechnym inne znaczenie (inną semantykę) niż pojęcie "aprobata".
Weźmy pod uwagę, że omawiana tutaj propozycja zmiany ustawy o wyrobach budowlanych (bo nadal jest to tylko propozycja, choć raczej wejdzie w życie) ma zdaje się charakter wyłącznie terminologiczny (wypowiadam się tutaj oczywiście tylko w zakresie zmiany pojęcia aprobata na termin opinia). Przy okazji pokazuje ona jeszcze jedną niebezpieczną tendencję. Twórcy naszego prawa niestety zbyt często bagatelizują utartą już terminologię, niejednokrotnie mającą zakorzenienie w polskiej tradycji języka już nie tylko prawniczego, ale też specjalistycznego. Słowo aprobata techniczna znane jest w Polsce już od dłuższego czasu i pozostaje raczej w pełni zrozumiałe dla uczestników procesu budowlanego. Ile czasu minie zanim nauczą się oni, że termin aprobata techniczna to przeszłość i zaczną równie świadomie jak dotychczas mówić o krajowej ocenie technicznej?
Jeszcze jeden aspekt, leżący u podłoża planowanych zmian w terminologii. Na ile opracowując polską wersję aktów prawa unijnego powinniśmy uwzględniać polską tradycję językową? Czy jesteśmy zmuszeni, chyba jednak ślepo, podążać za modyfikacją pojęć, która dokonała się w prawie europejskim? Czy europejska opinia techniczna (european technical assessment, na którym to pojęciu wzorowano się planując zastąpienie aprobaty technicznej krajową oceną techniczną) nie mogłaby w polskiej wersji językowej być europejską aprobatą techniczną? Te pytania pozostawiam bez odpowiedzi. Ciekawy jestem Waszego stanowiska.
O samym prawie wyrobów budowlanych będziecie mogli przeczytać więcej nabudujwprawie.pljuż w najbliższy poniedziałek ok. godz. 21.


Komentarze
Pokaż komentarze