kamiuszek kamiuszek
1760
BLOG

Zamienił stryjek...?

kamiuszek kamiuszek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 60

 

W części pierwszej filmu, w którym Józef Orzeł przepytuje Gabriela Maciejewskiego na okoliczność II tomu Baśni jak niedźwiedź, pada hipoteza, że Zygmunt Stary oddał  za Mazowsze Węgry.  Czyli za coś, czego nie mógł stracić, oddał coś, czego oddać za żadne skarby świata nie powinien. Inkorporacja Mazowsza i rozbiór Węgier to dwa wydarzenia, które zaszły w tym samym 1526 roku i których zrozumienie jest konieczne dla zrozumienia Polski. Bez tego wyjaśnienia, nie wiemy na jakim świecie żyjemy. I doprawdy nie ma znaczenia, że działo się to 500 lat temu. Historia to nie jest to, co minęło, historia to jest większe teraz.
 
Więc ździebko przybliżmy temat, tak jak umiemy, zaczynając od rzeczy elementarnych. Mazowsze to jest ta kraina, w której mieści się obecna stolica naszego państwa. Tak, tak. Warto to zaznaczyć, bo ktoś gotów pomyśleć, że mówiąc o Mazowszu jako o czymś ważnym dla polskiej kultury, mamy na myśli zespół pieśni i tańca. To z Mazowsza wychodzą wpływy polonizacyjne na Litwę i na Prusy. Mazury nazywają się tak, dlatego że na tych terenach osiedlają się ludzie z Mazowsza.
 
A Węgry? A Węgry to nie jest Gyöngyhajú Lány i paprykarz. Robienia ludzi na perłowo za pomocą rocka Lewiatan dopiero testuje, a sadzonki papryki jeszcze rosną w rodzinnych stronach i nie przypuszczają nawet, że ktoś je wywiezie za ocean. Węgry na razie są wielkim i bogatym królestwem. Ładnie opowiada o tym Baśń II, więc powiedzmy tylko, że w XIV wieku Węgry to największy w Europie producent złota. Wydobywa się go tam 5 razy więcej niż w następnym w kolejności ośrodku przemysłowym, którym jest Śląsk z Czechami na dokładkę.
Zygmunt Stary urzęduje sobie w Krakowie – jakby ktoś nie wiedział, to takie miasto mniej więcej w połowie drogi między Płockiem a Budą. Zygmunt nie ma powodów by lubić Mazowsze, gdyż na Mazowszu rządzą sobie piastowscy książęta. Na domiar złego przy każdej okazji są konkurentami do krakowskiego tronu. Pomysł przywrócenia korony Piastom pojawia się co chwila. I nie słabnie wraz z zasiedzeniem Litwinów, a jakby wprost przeciwnie.
 
Przypuśćmy, że ta niechęć polskiego rycerstwa do litewskiej dynastii może mieć związek z królewszczyznami. Otóż Piastowie pozostawili państwu po sobie bardzo dobrze funkcjonujące majątki. To między innymi za ich sprawą Polska zmieniała się z drewnianej na murowaną. Majątki te jako dobra królewskie otrzymali Jagiellonowie – no i zaczął się kłopot. Bo już za Warneńczyka rusza niepokojący proces oddawania ziem i ośrodków przemysłowych w dziwne ręce. Bałagan w księgowości będzie się z Jagiellona na Jagiellona tylko nasilał, aż szlachta walnie pięścią w stół i zażąda zrobienia porządku w papierach i ziemiach (jest to jeden z najważniejszych postulatów tzw ruchu egzekucyjnego). Aby przedstawić sobie, dlaczego dobrze funkcjonujące majątki królewskie-państwowe były dla obywateli ważne, wyobraźmy sobie, że dzisiejsze Lasy Państwowe dostaje w zarząd minister Rostowski. Zgroza. Ja wiem, że Polak współczesny nie widzi takich związków i nie bardzo kmini, po co mu państwo. Ale w XVI wieku nawet największy jemioł natychmiast mógł się przekonać o znaczeniu dobrze zarządzanych dóbr państwowych. Pustki w skarbcu króla oznaczają brak pieniędzy na obronę granic, co oznacza natychmiastową wizytę Tatarów w obejściu.
 
Myślę, że Piastowie mazowieccy odziedziczyli żyłkę do interesów po przodkach i po prostu potrafili dobrze dbać o swoje dobra. Co to znaczy? Czy stoją przy drodze i osobiście pobierają myto? No jasne, że nie. Nagradzają dobrami i urzędami tych, którzy na to zasługują. Inaczej być nie mogło, gdyby Mazowsze było urządzone w sposób chory, nie dałoby rady przeciwstawić się najpierw Litwinom, Prusakom, Jaćwingom, a potem wspieranemu przez pół Niemiec Zakonowi. Prawda? No i nie mogłyby tam powstać spore jak na warunki średniowieczne miasta. Jednym z tych miast jest Czersk. Dziś został po nim tylko zamek. To znaczy nie tylko, podobno jeszcze są resztki infrastruktury drogowej. Fragmenty bitych traktów w szczerym polu oddalone od zamku o kilkanaście kilometrów. Nieźle. Co zatem powoduje, że Mazowsze trzyma się mocno, a nawet prowadzi cywilizacyjną ekspansję. Nie ma tu złóż złota, jest trochę piasku, trochę rudy darniowej, trochę bursztynu i zboża. No i jest Wisła, czyniąca z Mazowsza część sporego organizmu gospodarczego.
 
To, co wykopią górnicy na węgierskiej Słowacji wiezione jest do Krakowa, gdzie przetapia się to w podmiejskich hutach, a następnie ładuje na Wisłę i spławia  przez Mazowsze, a potem jeszcze dalej. Zarabiają na Węgrzech, zarabiają w Krakowie, zarabiają na Mazowszu, zarabiają w Toruniu i nawet w Gdańsku zarabiają. Ale jak to działało, chciałbym wiedzieć dokładniej. Zerknąłem do grubej książki pt. Polska Jana Długosza, która jest pomyślana jako panorama kraju i sygnowana nazwiskami tuzina profesorów historii. No i dowiedziałem się nic. Przemysłowi i gospodarce poświęcona jest tam jedna stronica. Coś było, ale co? Dość to smutne.
 
Polska (wraz z Mazowszem) i Węgry tworzą sporych rozmiarów organizm gospodarczy, który mógł narodzić się i działać jedynie w obrębie wspólnej dla obu królestw kultury łacińskiej i chrześcijańskiej. Podkopanie znaczenia łaciny sprawi, że Węgier i Polak stracą wspólny język. Renesansowa moda na kościoły narodowe też nie może dobrze służyć takiemu ponadnarodowemu związkowi państw. To dlatego Coryllus tak upiera się, że obrona Rzymu była racją stanu Polski. Dlatego też renesansowe pomysły nie są zagrożeniem dla związku Mazowsza z Polską. Choć są zagrożeniem dla dobrobytu Mazowszan.
 
Teraz o związkach personalnych. Mówi się, że Polak Węgier dwa bratanki. Związki te są bardzo silne i dotyczą również Mazowsza. Na przykład jest wielce prawdopodobne, że potomkiem szlachty węgierskiej, jest biskup płocki Piotr Giżycki herbu Gozdawa, ten od bazyliki w Pułtusku, antyhusyta bo antyjagiellon, antyjagiellon bo antyhusyta. Myślę, że facet po prostu rozumiał, fatalny wpływ czynów Warneńczyka na żywotny interes obu królestw. Zdaje się, że Warneńczyk miał kłopot z odróżnieniem lewej ręki od prawej, tak jak nie bardzo widział różnicę między modlitewnikiem a okultystycznym poradnikiem dla gospodyń domowych. 
 
O tym, że wykpiwane dziś mazowieckiej piaski, są na początku XVI wieku ważne w gospodarce i polityce środkowej Europy, niech świadczy małżeństwo możnowładcy węgierskiego Stefana VII Batorego z księżniczką mazowiecką Zofią (siostrą Stanisława i Janusza o których niebawem). Batory nie jest byle kim. To palatyn, czyli druga po królu osoba w państwie i to nie byle jakim państwie, bo królestwie Węgier. Facet ma złota jak lodu, polityczne ambicje i ugruntowane pozycję i żeni się z jakąś tam Mazowszanką? Oczywiście dziewczyny z Mazowsza są po dziś dzień piękne, ale Stefek wziął ślub per procura. Osobiste, cielesne przymioty Zosieńki nie mogły mieć więc decydującego wpływu na Stefkową życiową decyzję. 
 
O tym, że Węgrom zależy na jak najściślejszym związku z Polską mówi małżeństwo Zygmunta Starego z Barbarą Zapolyą, do którego stary kawaler Zygi został zachęcony ogromnym posagiem.
 
Wracamy, więc do zasadniczego tematu. Czy Zygmunt Stary oddał Mazowsze za Węgry? Na pewno oddał Węgry. W takim oto sensie, że zachował się jak polityczny katatonik, któremu za jedno, czy opala się na leżaku czy nadziany na ruszt. Zygmunt był prawnym opiekunem swojego bratanka, króla Węgier - Ludwika Jagiellończyka i nie zrobił nic, aby bratanka obronić i obronić jednocześnie najważniejszego sojusznika gospodarczego. Politykę neutralności wobec masakrowania Węgier zachowa również Zygmunt August. I pomyśleć, że już wszyscy w Europie czytali Makiawela, który wśród moralnie wątpliwych rad dla władców umieścił i taką, która jest jedynie uwagą techniczną i której trafność doskonale zweryfikują skutki rozbioru Węgier: Ten, kto proponuje zachowanie neutralności, jest wrogiem.
 
Zygmunt Stary Mazowsza stracić nie mógł, po śmierci ostatnich Piastów, Mazowsze decyzją szlachty weszło w skład Korony. Nie odbyło się to bezwstrząsowo, ale zamęt wywołany był tylko nienaturalną śmiercią książąt, a nie samą ideą wcielenie do Korony. Kraina z gruntu polska i polskością emanująca, kraina do której przystępu nie mają heretycy, kraina w której respektuje się rozkazy króla Polski jakim by nie był głąbem, kraina powiązana Wisłą z Krakowem, a innymi szlakami handlowymi i koligacjami rodzinnymi również z Litwą, po prostu żadną siłą nie mogłaby zostać oderwana od cywilizacji polskiej. Przynajmniej nie metodami dostępnymi w XVI wieku.
 
Zygmunt Stary, jeśli świadomie oddał Węgry za Mazowsze, to popełnił przestępstwo polityczne, a przy okazji kryminalne. Bo oznaczałby to, że pozwolił  zabić króla Ludwika, aby w zamian ktoś usunął Stanisława i Janusza. O tej ostatniej zbrodni, a raczej o rozmydlaniu sprawy - przecież nie wiemy, jak to się w ukryciu odbyło, ale wiemy, jak na to oficjalnie zareagowano - opowiem w następnym poście. 
kamiuszek
O mnie kamiuszek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (60)

Inne tematy w dziale Kultura