44 obserwujących
83 notki
216k odsłon
  2030   0

Gowinowy sandokan w zwolnionym tempie i do tyłu

Salon24 poinformował o tym, że ktoś poinformował o tym, że Gowin nagrał film o swoim bohaterskim kroku w nieznane i nie zawahał się rozesłać tego dzieła sympatykom. Wielu ich nie ma albo są nadzwyczaj dyskretni, skoro do tej pory sensacyjny materiał chyba nie zawisł na jutubie. Może podgrzewają temat na palniczku oczekiwania.

 

Salon24 poprosił o odniesienie się sensacyjnej decyzji Gowina. Kolega Rosemann wstawił link do swojego tekstu o Gowinie. Kiedyś pewnie czytałem, bo jakoś tak mi się kojarzy, ale nic nie pamiętam, w związku z tym chyba drugi raz nie zajrzę. 50 twarzy Greya...Gowina. Naprawdę aż tyle? Mi trudno przypomnieć sobie nawet jedną. Postanowiłem jednak też wziąć udział w dyskusji, ponieważ uważam, że należy pozytywnie reagować na prośby Redakcji.

Przypomniał mi się film z dzieciństwa. Tytułowy bohater nazywał się Sandokan albo Sandocan. Serial kostiumowy, raczej tani,  za to w egzotycznym miejscu. Coś jakby Zorro w szarawarach i na plaży. Można się domyślać, że stroje i scenaria były barwne i olśniewające, jak to w egzotycznych historiach. Szkoda że telewizory było szare. Film bardzo nam się podobał. Egzotyką wiało i bili się na zakrzywione szable. Nic nie pamiętam więcej, a koledzy z tamtych lat zmienili się pewnie tak bardzo, że nie poznalibyśmy się nawet siedząc w tym samym przedziale kolejowym, więc zdany jestem na własną niepamięć.

Sandokan był dzielny, odważny, przystojny i silny. Na pewno był taki, bo o innym przecież telewizyjnego kostiumowego serialu przygodowego dla dzieciarni nikt by nie robił. Na czym polegała ta dzielność, spryt i odwaga, za wszystkie skarby świat sobie nie przypomnę. Pamiętam tylko tytuł, gdyż mi się utrwalił - wydzieraliśmy gębę na całą ulicę: Sandokan! Sandokan! Pięknie było, muszą państwo uwierzyć albo przypomnieć sobie swoje zabawy.

Słowo sandokan szybko uwolniło się od filmowego skojarzenia i zaczęło oznaczać pewną szczególną umiejętność, w której bohaterski Sandokan był mistrzem. W każdym odcinku to robił. Więc szczególna zdolność tej postaci też mi zapadła w pamięć, gdy inne osięgnięcia thiroła ozpłynęły się w niepamięci. Sandokan potrafił widowisko skoczyć tak zwanym tygryskiem. Rozpędzał się, hop do przodu jak na bańkę, potem chwila lotu i wreszcie fikołek zakończony postawą wyjściową do następnego lotu. Bardzo widowiskowe, lepsze nawet od bramkarskiej parady – zdaje się, że mistrzami parad było wtedy dwóch bramkarzy: Dino Zoff oraz pewien Rosjanin. Dino długo bronił, a ten Rosjanin chyba krócej, albo wcześniej zaczął, nieważne. Pamiętam jak dziś jego zdjęcie w Sportowcu, bo na tym zdjęciu wyciągnięty tuż nad murawą muskał palcami futbolówkę i błyszczał zębem. Jednym. Futbolówki nie jestem pewien, ale błysk zęba lub błąd druku był na pewno. Taki szczegół bez sensu, a jednak zapadł w pamięć jak Sandokan. Po bramkarskiej paradzie z trudem człowiek się podnosi i w tym elegancji, ani egzotyki czy chociaż ekstrawagancji nie ma żadnej. Poza tym głupio ćwiczyć parady poza boiskiem i bez piłki. Zaś na boisku miejsce przy bramkach było tak udeptane, że nikt do bramkarza pretensji nie miał o powściągliwość akrobatyczną.

Co innego sandokany – sandokany można było ćwiczyć wszędzie. Na łące też ćwiczyliśmy, szczególnie jak nie było co robić, bo nikt nie przyniósł piłki ani noża ani czegokolwiek ciekawego. W sandokanach można doskonalić się w każdych warunkach, samo zdrowie, bo śmiech to zdrowie, a radości z sandokanów było mnóstwo. Najwięcej z tych nieudanych. Im trudniejsze podłoże tym lepiej. Kiedyś zupełnie na trzeźwo udało mi się machnąć sandokana w dół kamiennych schodów, bo liść jesienny przysypał stopnie. Biegłem akurat i wyrżnąłem klasycznego. Nawet się nie potłukłem. Słowo. Liście i trening czynią mistrzem. Szkoda że nie było wtedy jutuba, a może po prostu koledzy z zazdrości nie wstawili. Tak czy siak, nie utrwaliło się dla potomności, więc sam nie jestem pewien czy nie zmyślam.

Sensacja! Gowin odszedł z PO. O jacie! Cóż tu powiedzieć, jakież wspaniałe narracje można by snuć egzotyczne, pełne przygód i zwrotów akcji oraz metafor bohaterskich i zawiłości politycznych. A mi się zdaje, że Gowin przed kamerką machnął jedynie sandokana. Na nasze nieszczęście przemysł filmowy uczyni z tego niekończący się serial dla starzejących się młodych wykształconych z wielkich miast, po to tylko chyba, aby w słownikach zastąpić sandokany gowinami. Będą więc mu liczyli zakrzywione szable w sejmie i dopisywali elektryzujące przygody może nawet romantyczne, ma się rozumieć na wzór tych, które były udziałem prawdziwego Sandokana. Marketing taki niepamięci. Istnieje i taka możliwość, że zrobią fotę szybującego majestatycznie nad murową z błyskiem zęba. Tytuł: Obronił honor oldbojów z MWzWM. Taka fota to by dopiero było coś paradnego - jak myślisz, Redakcjo?

 

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale