Tylko człowiek pozbawiony jakiejś wyobrazni, zachowuje się tak jak Kaczyński. I nie chodzi w całe, że w sposób świadomy naraża się na nabycie wirusa do swojego organizmu. Nic mnie to nie obchodzi. Jest masochistą, więc niech robi to nadal i z pełną ochotą. Jeszcze mu pogratuluję, że lubi tańczyć z wirusem. I nie chodzi tylko o jego odwagę, lecz o pokazanie, że jest silniejszy, niż koronawirus. To samo dotyczy jego funkcjonariuszy politycznych, którzy mu towarzyszą. Pies z nimi, niech klaszczą jak Kaczyński tańczy, przy okazji sami rwą się do tańca bycia zarażonym. Trochę szkoda, albo i nie jest ludzi z Kaczyńskiego ochrony. Muszą czy też nie, patrzeć na owe hulanki prezesa. Istotą rzeczy, że taką mają pracę, ale z drugiej strony są najętymi najemnikami do ochrony szeregowego prezesa. Ich wybór i rodzaj życia.
Problem leży gdzie indziej. Kaczyński chcę, żeby wszyscy Polacy, nawet suweren musiał na jego żądanie zacząć tańczyć z wirusem. Nie ważne, chcę, czy nie musi głosować na Dudę. Polak został zmuszony pójść zatańczyć z wirusem i koniec. Oczywiście, nic na siłę, ale przy dzisiejszych realiach taki taniec jest sam w sobie niebezpieczny. Lecz Kaczyńskiego to nie obchodzi. On chcę zabawy i tak się musi stać.
Niebezpieczna zabawa czyli wybory według Kaczyńskiego, to nic innego jak fanaberia staruszka, który ostatkiem sił chcę jeszcze coś pokazać. Nie powiodło mu się w budowie wieżowców czy też wybudowaniu lotniska-pomnika dla brata, to więc chce swoistych igrzysk śmierci. Taki bal dla milionów, gdzie karty będzie rozdawał on i śmierć. Taki duet, który też będzie oceniał występujących. Nagroda może być tylko jedna, a raczej jedyna spodziewana dla Kaczyńskiego. Pokazanie, że jest tym jedynym wyjątkowym ziemskim bogiem, któremu wirus nie tylko gra do tańca, lecz tańczy z nim. W swoistej symbiozie strachu, lęku i niepewności, co będzie dalej i jak długo to wszystko będzie trwało.
Inne tematy w dziale Polityka