15 obserwujących
141 notek
103k odsłony
931 odsłon

Ekologizmu naszego powszedniego daj nam Panie!

Wykop Skomentuj147


Niektórzy mają poważny problem z wypowiedzią arcybiskupa Jędraszewskiego o tzw. ekologizmie. Ja również mam problem, ale... niepoważny. To znaczy – nie zgadzam się z definicją słowa „ekologizm”. Dla niektórych jest to pejoratywne określenie ideologii, która ma na celu walkę z tradycją, polskością czy nawet ludzkością. Dla mnie natomiast „ekologista” to laik zajmujący się z czystej pasji sprawami przyrody, w przeciwieństwie do „ekologa”, który jest fachowcem.

Niestety, z mediami nie wygram. Termin „ekologizm” upowszechnia się coraz bardziej jako synonim zdziecinniałego zacietrzewienia, zafiksowania na patriarchacie i konserwatyzmie, zamulenia mózgu ideami bliskimi komunizmowi, faszyzmowi czy każdemu innemu -izmowi, który pociągnął za sobą miliony ofiar. Naturalnie dyskusje o konieczności zmniejszenia populacji ludzkiej nie przysparzają „ekologizmowi” popularności wśród bogobojnych prostaczków.

A co na to nieco bardziej rozważne media? Z Polityka.pl:

Zacznijmy od prostego stwierdzenia, że Kościół katolicki jako instytucja nie ma problemu z ekologią, refleksji nad środowiskiem nie zaczął rozwijać papież Franciszek, autor słynnej „zielonej” encykliki „Laudato si′” z 2015 r. Kto czytał, a nie tylko przytacza, wie, że Franciszek odwołuje się do swoich poprzedników, m.in. Jana Pawła II. I słusznie, bo to papież Polak wzywał do „ekologicznego nawrócenia” i cierpliwie tłumaczył, co znaczą słowa Pisma świętego o „czynieniu sobie ziemi poddaną”.

Tak, człowiek jest centrum i koroną stworzenia, ale nie jest panem świata, tylko pasterzem – ma wobec natury pełnić funkcję służebną, w duchu odpowiedzialności. Byty przyrody nie są zwykłymi rzeczami, nie wynika stąd jednak, że są autonomicznymi podmiotami obdarzonymi godnością równą ludzkiej. Tak w dużym skrócie nauczał Jan Paweł II, mówiąc podczas audiencji generalnej w styczniu 2001 r.: „Trzeba więc pobudzać i popierać »nawrócenie ekologiczne«, które w ostatnich dziesięcioleciach sprawiło, że ludzkość stała się bardziej wrażliwa na niebezpieczeństwo katastrofy”.

Oczywiście zgadzam się z tym, że człowiek jest zwierzęciem niezwykłym, obdarzonym sumieniem, uczuciami wyższymi, całkiem sprawnym rozumem. Niemniej popełnił i popełni masę błędów, spenetruje wiele ślepych uliczek, zawiedzie, poniesie porażkę, przegra multum razy. Dlatego miejmy pokorę, kochani, miejmy pokorę oraz świadomość swojej ułomności. Opiekujmy się tym światem, póki jeszcze zostało choć odrobinę prawdziwej dzikości. Nie zamieniajmy całej planety w jedno wielkie pole uprawne, które ma wykarmić rzesze nowych gąb. My, Europejczycy, już zaprzestaliśmy bezmyślnego rozmnażania się, pora na inne ludy, tyle że one najpierw muszą... wzbogacić się. Taka jest, jak widzimy, naturalna kolej rzeczy: najpierw ogromna poprawa bytu i zabezpieczenie na starość w innej formie niż pomoc dziatwy, a potem niechęć do obarczania się tą dziatwą w nadmiernej ilości (lub jakiejkolwiek :)).

W nadchodzącym Nowym Roku życzę Państwu (no i sobie) ekologizmu rozsądnego, nie skażonego głupotą, chciwością ani manipulacją. Czyli, jak kto woli, czystej ekologii (sozologii?). Jest to idea potrzebna właśnie teraz, konieczna do wdrożenia na skalę globalną, co może – stety, niestety – oznaczać koniec błogiego konsumpcjonizmu. My, szarzy ludzie, musimy tylko dopilnować, żeby skończyły z nim także dobrze sytuowane „elity”, mające skłonność do moralizowania, niespecjalnie zaś rwące się do samoograniczenia.

Wykop Skomentuj147
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości