19 obserwujących
175 notek
136k odsłon
721 odsłon

Kościół nigdy się (sam z siebie) nie oczyści

Wykop Skomentuj170


Znalezione na Onecie:

Biskup Napierała wyświęcił wczoraj trzech diakonów w kaliskiej katedrze. Zastąpił na uroczystościach biskupa Janiaka - który jak wynika z najnowszego filmu Sekielskich, tuszował pedofilskie czyny ks. Arkadiusza H. [...]

- Któż z nas jest bez grzechu? Niech podniesie rękę, w naszej diecezji, w naszym kraju, na świecie, proszę bardzo - zachęcał zgromadzonych biskup. - Wszyscy byśmy z wielkim zaciekawieniem patrzyli na tego, który mógłby powiedzieć, że jest bez grzechu. Wszyscy jesteśmy grzeszni - stwierdził. [...]

- Gdyby się zdarzyło, że kapłan udziela sakramentu w grzechu śmiertelnym, to pamiętajcie, że ten sakrament jest ważny - podkreślił. [...]

- Ja nie spotkałem jeszcze nikogo, komu zależy na Kościele, żeby o kapłanach mówił źle - stwierdził. - Ktoś, komu na Kościele zależy - według hierarchy - "bardzo boleje, gdy jakiemuś księdzu potknie się noga, gdy dopuści się grzechu, ale nie potępia".

Ale dlaczego nie potępia?

- Ponieważ chce być w prawdzie. A prawda mu mówi, że on też jest grzechem dotknięty - wyjaśnił Napierała.

- Człowiek nieraz sięga po grzech, bo mu się wydaje, że będzie miał przyjemność, że tak będzie dobrze. Ale skoro grzech popełni, zwłaszcza grzech obłudy - podkreślił biskup - a ma jeszcze trochę uczciwości w sobie, to zamilknie - kontynuował, zmierzając do opowieści o Jezusie i cudzołożnicy.

I to jest sedno problemu: Kościół NIGDY nie oczyści się sam z siebie. Będzie do końca kąsać, opluwać, oskarżać, ewentualnie wyniośle milczeć i nakazywać milczenie karnym podwładnym. Ten przeklęty moloch tak naprawdę chroni nie tyle upadłych księży, ile samego siebie. Megakorporacja nie może pozwolić sobie na utratę zaufania klienteli, nie wolno nam dopuścić do jej bankructwa – zdaje się głosić zaślubiony Bogu (a może raczej Jego adwersarzowi?) biskup Napierała. W takich chwilach słowa Chrystusa, który rzekomo nikogo nie osądzał, są jak znalazł. Mają w zamierzeniu zamknąć usta każdemu, komu „zależy na Kościele”.

Niestety dla tej samozwańczej oblubienicy Boga, czasy, kiedy ogół społeczeństwa traktował duchownych jak elitę, bezpowrotnie (oby!) minęły. W dużej mierze zawdzięczamy to mediom, które co i rusz ujawniają kolejną aferę. Nagle moi kochani pobratymcy obudzili się w świecie, w którym zarówno księża, jak i reszta „świętych krów” (celebryci, autorytety moralne, artyści) okazali się być skurwieni, umoczeni, żałośni, bardzo dalecy od etycznej doskonałości. Niektórzy chyba wciąż jeszcze nie mogą w to uwierzyć i płodzą skądinąd piękne notki wyrażające ich najwyższe zdumienie, oburzenie, potępienie. A przecież każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że tak jak aktor jest tylko do oglądania i słuchania, a nie do prawienia morałów, tak osoba wyświęcona jest zwyczajnym, ułomnym człowiekiem, bez szczypty boskości, za to mocno ukierunkowana na realizowanie polityki swojej „firmy”.

Zastanawia mnie, ileż to razy jeszcze usłyszymy bełkot o nieosądzaniu, o przebaczeniu, o miłości Boga? Ciekawe, że wstrzymywanie się z potępieniem zalecają nie ofiary, lecz sprawcy bądź wspólnicy zbrodni, ewentualnie ludzie żywo zainteresowani podtrzymywaniem iluzji o moralnej nieskazitelności swojego „gniazda”. I to właśnie sprawia, że przypowieść o jawnogrzesznicy można o kant dupy potłuc.


Wykop Skomentuj170
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo