Złośliwie napiszę, iż coś takiego mogli wymyślić CHYBA tylko Azjaci z ich kulturą zapierdolu, dalece posuniętym konformizmem, strachem przed niespełnieniem oczekiwań społeczeństwa (zwłaszcza rodziny) tudzież innymi obcymi „egoistycznym” Europejczykom cechami.
Dlaczego uważam to za patologię? Oczywiście jest to mój osobisty punkt widzenia. Jeżeli ci ludzie płacą kasę, żeby UDAWAĆ, że COŚ robią (zawodowo), to z czegoś to wynika (banał). Czy w Europie (np. w Polsce) ludzie wydawaliby pieniądze na coś takiego? Nie wydaje mi się. Wydaje mi się, że w mniemaniu przeciętnego człowieka praca ma służyć przede wszystkim wykonującej ją jednostce, gdyż ta podejmuje ją głównie z konieczności. Oczywiście jeżeli dane zajęcie jest dodatkowo przyjemne i/lub pożyteczne dla kogoś poza pracodawcą, to jest naprawdę dobrze. Niemniej jednak pracujemy (w większości) dlatego, że po prostu musimy. Czasami staramy się zrobić karierę (prestiż, wpływy, zasoby), czasami kochamy swoją robotę (pasja, poczucie sensu, chęć niesienia pomocy innym), niemniej jednak NA OGÓŁ wykonujemy ją za pieniądze oraz według CUDZEGO planu, nie jest to zatem wolontariat, misja, społecznikostwo.
Idea, żeby „poprawiać sobie samopoczucie” udawaniem (przed innymi, ale także przed sobą) kogoś aktywnego zawodowo mogła się narodzić w głowie człowieka, który postrzega swoją wartość przez pryzmat dopasowania się do kulturowych standardów. Jest to tworzenie i – jak wynika z cytowanego tekstu – czasami długotrwałe podtrzymywanie iluzji w celu „zachowania twarzy”, czyli typowe fałszowanie rzeczywistości w wykonaniu kogoś, kto desperacko pragnie być akceptowany przez innych. Nikt nie lubi być odrzucony, krytykowany, traktowany jak przysłowiowa czarna owca, jednak dla Azjaty musi to być pewnie znacznie boleśniejsze niż dla Europejczyka. Mylę się?


Komentarze
Pokaż komentarze (68)