19 obserwujących
185 notek
148k odsłon
2208 odsłon

Czy myślistwo w swojej obecnej formie ma sens?

Wykop Skomentuj139


Jakiś czas temu dyskutowałam z jednym blogerem na temat zasadności polowań. Upierał się on, iż w obecnych czasach człowiek musi kontrolować liczebność osobników wielu gatunków, gdyż przyroda nie ma już zdolności samoregulacji; ponadto wiele z nich wyrządza poważne szkody w rolnictwie, za które muszą (podobno) płacić myśliwi. Nie przekonała mnie ta argumentacja, ale że nie mam na ten temat wiedzy specjalistycznej, tedy nie czuję się na siłach kłócić o swoją rację. Zaczynając w ogóle polemikę podpierałam się głównie tym, co wyczytałam w kilkunastu artykułach znalezionych w archiwum „Dzikiego życia”. A są one, przyznam, dość emocjonalne, co może niektórych zrazić. Cóż, wszystko jest kwestią odbioru świata: jednym zależy na zysku i porządku, drudzy żyją według jakiejś dziwacznej filozofii szacunku dla życia. :)

A teraz serdecznie Państwa zapraszam do lektury kilku wybranych przeze mnie tekstów ze wspomnianego miesięcznika. Nawet jeśli gardzicie zdaniem ekologów, ekologistów, czy szeregowych miłośników zwierzątek, warto zapoznać się z tym zdaniem zapoznać. Miłego czytania:


2. O co chodzi w myślistwie:

Myśliwi hodują zwierzęta tylko po to, by móc do nich strzelać. Na przykład z bażantarni, których właścicielem jest PZŁ, wypuszczają około sto tysięcy ptaków rocznie i mniej więcej tyle samo zabijają. Bardzo często wypuszczony ptak jest jeszcze tego samego dnia zabijany – ponieważ wypuszczanie pod lufy jest rzeczywistym celem tej myśliwskiej „introdukcji gatunku”. Myśliwi zabijają w Polsce około dwieście tysięcy ptaków a wpisują do statystyk tylko te ptaki, które zginęły na miejscu strzału. Strzał do lecącego ptaka jest trudny i dlatego na skutek polowań ginie około pół miliona ptaków. Większość z nich w męczarniach po zranieniu jedną, dwiema śrucinami. Ranne szybko tracą siły i muszą odłączyć od stada migrującego na zimowiska. Ich koniec jest bliski. I to wszystko dla „kultywowania tradycji” – dla rozrywki. Nie ma żadnego innego uzasadnienia na to okrucieństwo.


2. Czy należy w ogóle zabijać ptaki?

Wśród części (nie wiem jak licznej) myśliwych odbywają się zawody na zabicie jak największej ilości grzywaczy w ciągu jednego dnia. Szczęśliwi zwycięzcy prezentują swoje ofiary, wabione tak zwanym bałwankiem, na różnego rodzaju portalach społecznościowych. Gdybym był w gronie myśliwych to wstydziłbym się za tych akordowych strzelców. Ale nie jestem. I dlatego mogę powiedzieć wprost: brzydzę się takimi zachowaniami wśród ludzi. [...]

Ja nie widzę żadnego konkretnego powodu, żeby polować na ptaki. Widzę natomiast powody, żeby polowań zaprzestać. Podstawowym jest współodczuwanie. Nie można być obojętnym na ogromne cierpienie ptaków postrzelonych na polowaniu śrutem, ich potworne, długie konanie, tylko dlatego, że jakaś grupa osób postanowiła się ich kosztem zabawić. Nie oszukujmy się: nie poluje się po to, by gromadzić zapasy, bo się jest głodnym. Poluje się dla rozrywki, dla rozrywki się zabija. Może, gdy zaczniemy nazywać rzeczy po imieniu, coś się zmieni. Bo to nie w prawie musi się głównie coś zmienić, ale w nas. To my nie powinniśmy się godzić na takie traktowanie zwierząt, to my powinniśmy protestować, do skutku…


3. Zabijanie chronionych gatunków:

Konia z rzędem temu, kto o zmierzchu odróżni przelatującą krakwę od kaczki krzyżówki. A na ptaki często poluje się godzinę po zachodzie słońca. Albo godzinę przed wschodem. Pozwala na to skandaliczne polskie prawo. W takich warunkach nawet ornitolog z długoletnim doświadczeniem terenowym będzie miał poważny problem z oznaczeniem gatunku. Jeśli w ogóle będzie w stanie to zrobić. [...]

W ostatnim czasie napisałem parę artykułów o ekologicznych kosztach polowań na ptaki. Rozmawiałem z kilkoma ornitologami. I co chwila słyszałem, jak po zakończonych polowaniach znajdują w wodzie martwe cyranki i płaskonosy. Albo obserwują podgorzałki i hełmiatki z przestrzelonymi skrzydłami. „Zbarczone” – jak mawiają myśliwi w swojej gwarze.


4. Okrutna tradycja czy racjonalna gospodarka łowiecka?

Wszystkie wymienione przykłady – a mógłbym ich wymieniać więcej – mają jedną wspólną cechę: nijak się mają do celów nowoczesnej gospodarki łowieckiej. Ta bowiem chce samą siebie widzieć jako element ochrony środowiska i jeden ze sposobów ograniczania konfliktów między ludźmi a dzikimi zwierzętami.

Weźmy wspomniane sokolnictwo. Ta forma łowów nie ma już dziś żadnego znaczenia praktycznego. To czysta rozrywka, uprawiana głównie dla wrażeń estetycznych wiążących się z obserwacją polującego ptaka. A polowania na kaczki? Te małe ptaki nie są źródłem żadnych szkód dla ludzi. Ani w rolnictwie, ani w rybnych stawach hodowlanych, o szkodach leśnych już nie wspominając. Więc o żadnym „konflikcie” nie może tu być mowy.

Wykop Skomentuj139
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości