Wczoraj wybuchła straszna gównoburza z powodu słów pana Jędraszewskiego na temat „niepłodnych” par. Oto cały kontrowersyjny fragment:
Dlaczego pan Jędraszewski zacytował kardynała Wyszyńskiego? Co chciał tym osiągnąć? Co chciał osiągnąć sam pan Wyszyński? Czy obydwaj wierzyli, iż wpłyną na INDYWIDUALNE decyzje milionów Polaków? Bo z pewnością nie kierowali tych słów do „wrogów Polski”, kimkolwiek by oni nie byli. Polska w chwili obecnej „wymiera” nie przez podłe fortele masonów, cyklistów czy „tęczowej hołoty”, lecz z powodu pewnego trendu, jaki chyba zawsze w pewnym momencie dotyka bogatą cywilizację.
Czy ten trend można nazwać „wygodnictwem, egoizmem i wrogością życia”? W oczach części narodu – jak najbardziej. Aż dziw, że wielu krytykantów nie kwapi się do nadrobienia dzietności własną, liczną rodziną. Tak by było najrozsądniej i najefektywniej, gdyż do osób zdecydowanie niechętnych dzieciom nie trafi nawet najbardziej namiętny apel o ratowanie biologicznej przyszłości narodu. Przeciwnie, osoby te z pogardą odrzucą sugestie bezdzietnego starca i będą złośliwie powielać nieszczęsne słowo „niepłodny”, które padło w przemowie cytowanego kardynała. Oni nie chcą realizować biblijnego nakazu (a może błogosławieństwa?) zaludniania poddanej sobie Ziemi, nie zależy im na przekazywaniu kulturowych i duchowych wartości następnym pokoleniom, na podtrzymywaniu życia narodu, którego zresztą wielu z nich nie szanuje.
Do kogo więc kieruje pan Jędraszewski te słowa? Do pokolenia wychowanego na szkolnej już katechezie, które właśnie wchodzi w fazę postprokreacyjną? Do coraz bardziej zlaicyzowanej młodzieży, która „jak zatęskni, to wróci”? Kościoły wciąż chyba są pełne, gorzej jednak z autentyczną wiarą czy w nauczanie Chrystusa, czy w wartość takich patetycznych przemów. Społeczeństwo w najlepszym razie przeciętne moralnie i intelektualnie, nagminnie grzeszące (bez chęci poprawy) i WYMIERAJĄCE – nie stanie się wzorem odnowy etycznej dla reszty Europy. Dotykają nas te same prądy cywilizacyjne, które przetoczyły się już przez Zachód. Ciekawostką jest, jak poradzi sobie z tym Kościół; jak się postawi bądź zmieni, co przyjmie, a co odrzuci. Niedługo tron Piotrowy obejmie kolejny uzurpator, pośredniczący między (swoim) Bogiem a ludźmi. A pana Jędraszewskiego zastąpią pewnie kolejne stare bezdzietne dziadki, pouczające ludzi, jak żyć.
A może jednak ktoś mądrzejszy? Ktoś, kto się nie łudzi i rozumie, iż najżarliwsze słowa padające z ambony niczego nie zmienią, jeśli nie znajdzie wdzięcznych słuchaczy?



Komentarze
Pokaż komentarze (293)