36 obserwujących
373 notki
378k odsłon
  2128   3

Wolność słowa? Nie dla każdego.


Kilka dni temu przypomniałam sobie swój wpis sprzed dwóch lat o książkach z mojego dzieciństwa. To był naprawdę niezły tekst, zachęcam do jego ponownego przeczytania, gdyż wymieniam w nim bardzo wiele ukochanych pozycji z lat młodości. Sentyment aż chwyta za gardło. Tymczasem dzisiejsze dzieciaki mają już swoje własne kultowe opowieści, a jedną z nich jest monumentalny cykl o czarodzieju Harrym Potterze. Znacie? Czytaliście? Ja nie. Ale wraz z mamą (a potem i partnerem) byłam na każdym filmie z tej serii, co oznaczało, że przez pierwsze pięć z nich musiałam ścierpieć paskudny dubbing. Czego się jednak nie robi dla opętańczo popularnych postaci ze świata magii. :)

Autorka książek, pani J. K. Rowling, przeżywa ostatnio poważne kłopoty. Jej rzekomo transfobiczne wypowiedzi wywołały tak szeroki oddźwięk, że można już mówić o potężnej dyskryminacji z uwagi na przekonania.

J.K. Rowling od ładnych paru lat oskarżana jest o bycie TERF-em, czyli radykalną feministką wykluczającą osoby transpłciowe. Sprawa jej transfobicznych poglądów nabrała rozgłosu, gdy w czerwcu 2020 rok powieściopisarka zamieściła na Twitterze artykuł portalu devex.com, w którym skupiono się na kwestii pandemii koronawirusa i wynikającym z niej braku dostępu do artykułów higienicznych (m.in. podpasek) w krajach trzeciego świata.

Twórczyni historii o młodym czarodzieju z błyskawicą na czole skrytykowała termin "osoby z miesiączką" użyty przez autorki artykułu. Pojęcie to miało określać osoby niebinarne i transgenderowych mężczyzn, którzy - podobnie jak ciskobiety - również miesiączkują. "Osoby z miesiączką? Jestem pewna, że są na to jakieś inne wyrazy. Pomóżcie mi. Wumben? Wimpund? Woomud?" – napisała w swoim wpisie Rowling, odnosząc się do udostępnionych treści.

Później brytyjska pisarka znalazła się w ogniu krytyki za czwarty tom detektywistycznego cyklu "Cormoran Strike", w którym seryjnym mordercą był cismężczyzna podający się za kobietę. Aby zmylić swoje ofiary, główny antagonista zakładał m.in. peruki i sukienki. Co ciekawe, Rowling wydała książkę pod aliasem Robert Galbraith. Imię to zbliżone jest do nazwiska amerykańskiego psychiatry prowadzącego eksperymenty nad terapią konwersyjną dla osób homoseksualnych.

Jak to jest być powszechnie znienawidzoną i odrzucaną tylko dlatego, że ma się takie, a nie inne przemyślenia? Z bożyszcza małolatów pani Rowling stała się nieomal potworem czyhającym na życie biednych trans-dzieci. Przykre. Ale czemu tu się dziwić. Niezdolność do logicznego myślenia, niechęć do odmiennych poglądów oraz totalny brak poczucia humoru to sztandarowe cechy każdego fanatyka. Bez znaczenia jest tutaj, czy chodzi o prawicę czy lewicę. Pani Rowling jest odsądzana od czci i wiary za swoje opinie na temat zmiany płci, z kolei niektórzy (!) księża przestrzegali przed serią o młodym czarodzieju, gdyż zainteresowanie magią może prowadzić do babrania się w okultyzmie. Nie wiadomo, kto tutaj jest głupszy.

Naturalnie każdy ma prawo oceniać każdego, co czasami przekłada się na aktywne zwalczanie niektórych ludzi. W końcu jeśli uważamy coś za wyjątkowe podłe, głupie czy odrażające, to nie możemy tego spokojnie tolerować. Rzecz w tym, iż jesteśmy niesamowicie wręcz podzieleni właśnie w kwestii tego, co jest podłe, głupie i odrażające. Całe środowiska zwalczają się nawzajem i oskarżają o ZŁO. Kto ma rację? Jak napisałam wyżej, dla mnie zarówno lewacy, jak i prawacy to skończeni idioci, których, niestety, muszę tolerować, bo przecież – ech! – nie wytłukę tego tałatajstwa jak wszy, prawda? Kto by zresztą pozostał przy życiu? Czy istnieją jeszcze zrównoważeni, nie opętani lewizną czy prawizną ludzie?


Lubię to! Skomentuj156 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo