Nie będę owijać w bawełnę: wolę towarzystwo zwierzęcia niż pierwszego lepszego człowieka. Z tej zasady wyłamuje się jedynie moja najbliższa rodzina. Może dlatego tak ogromną estymą darzę ludzi, którzy również najbardziej cenią sobie towarzystwo „braci mniejszych”. Pisałam kiedyś o kobiecie, która była w swojej miłości do zwierząt tak radykalna, że krzywdziła ludzi, którzy tym pierwszym zagrażali. Jednak nie jest ona moją jedyną idolką. Równie ciekawą, nieszablonową postacią jest według mnie inna miłośniczka natury:
Nie czytałam jeszcze żadnej książki o Simonie Kossak, ani żadnej książki jej autorstwa, i – wstyd się przyznać – jakoś nie mogłam się przemóc, żeby obejrzeć w całości dokument o tej postaci. Zaczęłam, co prawda, ale po jakimś czasie wyłączyłam. Są tam głównie relacje innych osób, samej Simony jest niewiele. Znudziło mnie to i przerwałam po mniej więcej jednej trzeciej filmu.
Niezależnie od tego, że produkcja wydała mi się dość nudna, pani Simona Kossak pozostaje dla mnie wspaniałym, nietypowym, pełnym pasji człowiekiem, który naprawdę kochał naturę. Tacy jak ona sprawiają, że wierzę w ludzkość. Mogę jej wybaczyć nawet przyswajanie dzikich zwierząt, bo chyba nie robiła im tym krzywdy.
Czy ktoś z Was słuchał jej audycji? Zna jej twórczość? Interesował się tą osobą?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)