Oto kolejny już wywiad z księdzem, który tłumaczy przyczyny, objawy i skutki pędzącej na łeb, na szyję sekularyzacji:
Tak, proszę państwa, tego procesu nie da się już zatrzymać. Wiara instytucjonalna jest coraz częściej zastępowana przez wiarę prywatną, osobistą, subiektywną. Ludzie nadal w większości wierzą w Boga, lecz nie chcą mieć już nic wspólnego z błądzącym po omacku Kościołem, który jawi im się jako szkodliwa i niemoralna megakorporacja. Pozostaje czekać, aż za społeczeństwem pójdą politycy, na razie wciąż szukający u kleru poparcia dla swoich działań. Niestety, sojusz ołtarza z tronem jeszcze się w naszym kraju nie skończył.
Sprywatyzowanie wiary, oderwanie jej od obowiązkowych niegdyś sakramentów, porzucenie rozmodlonej wspólnoty – to wszystko przełoży się wcześniej czy później na status religii w miejscu publicznym. Za jakiś czas – miejmy nadzieję – poznikają krzyże z urzędów, szkół i szpitali, katecheza wróci do salek przy parafii, powstanie więcej świeckich cmentarzy, a ludzie przestaną bazować na Kościele w kwestii obrzędowości. Wszystko idzie ku dobremu, społeczeństwo jasno wskazuje, w którą stronę chce podążać. I chociaż ja jestem niemal zawsze sceptyczna co do nurtów i filozofii podzielanych przez większość populacji, gdyż wychodzę z założenia, że jest ona niemądra i konformistyczna, to tym razem cieszę się, że odchodzimy gremialnie od starej, narzuconej nam tysiąc lat temu wiary i zastępujemy ją samodzielnym myśleniem. Tak trzymać, kochani, a w końcu wyzwolimy się mentalnie spod władzy zepsutych przywilejami duchownych. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (162)