9 obserwujących
71 notek
44k odsłony
823 odsłony

Zmiany są nieuniknione

Wykop Skomentuj132


Zmieniają się czasy, zmieniają obyczaje. Polska również się zmienia i zmieniać będzie, czy nam się to podoba czy nie. A za obyczajami – czy nawet przed – pójdzie prawo.

Wiele nowości budzi żywiołowy sprzeciw: promowanie rozmaitych dewiacji, homoadopcje, mylenie tolerancji z podziwem, polityczna poprawność, rozbuchany konsumpcjonizm, narkotyki, absurdalne mody (tatuaże, piercing), sprowadzanie tzw. uchodźców. 

Jednak znaczna część zmian jest – w mojej ocenie – pozytywna: większa troska o dobrostan zwierząt, akceptacja wszelakiej maści odmieńców (w duchu poszanowania prywatności), przełamywanie oporów w mówieniu o swoich problemach i dawanie tym samym przykładu innym (spowiedzi osób, które doznały przemocy, molestowania, zostały oszukane), większa akceptacja dla leczenia psychiatrycznego (jaki to był kiedyś wstyd...) czy wreszcie – tu narażę się prawiczkom – swoboda religijna oraz seksualna. 

Wreszcie można bez strachu krytyką krewnych, znajomych i sąsiadów nie chrzcić dziecka czy żyć z partnerem/partnerką bez ślubu. Można nawet „hedonistycznie” zrezygnować z potomstwa i oddać się pracy, pasji, zdobywaniu doświadczeń, etc. Dla mnie to zasługa otwarcia się na Zachód, nie samoistny rozwój. Poszanowanie cudzych wyborów, choćby były zagrożeniem dla dotychczasowej tradycji i obyczajów, wynika z postawienia wolności osobistej na piedestale, ponad interes państwa i narodu. Sami do tego byśmy nie doszli.

Czy to jest moralnie słuszne? Cóż, będę z Wami cynicznie szczera: to nie tańcujący z piórkami w pupach homosie są największym zagrożeniem dla tradycyjnego modelu rodziny, tylko coraz liczniejsze bezdzietne pary, rodziny patchworkowe czy wieloletnie konkubinaty; to nie wojujący ateiści powalą Kościół, tylko miliony letnich chrześcijan, którzy obchodzą religię o nazwie „Gwiazdka i Wielkanoc” (swoją drogą, dosyć kosztowną).

Nie dziwię się więc tym, którzy to ganią, chcąc rozpaczliwie zatrzymać Polskę w rozwoju. Nie dociera do nich, że jest to niemożliwe. Musielibyśmy gremialnie uznać, że jednostka powinna podporządkować swoje życie dobru ogółu, zrezygnować z osobistych planów, jeśli kolidują one z pracą na rzecz innych, wyrzec się swojego rozumu i sumienia (czyli swojego przenajświętszego widzimisię). A na to nie ma szans, panie i panowie. Nie w sytuacji, kiedy zarówno sprowadzone z Zachodu idee, jak i wygodne, w miarę bezpieczne życie odsuwają od nas pragnienie stworzenia spójnego, jednolitego moralnie społeczeństwa.

Ponieważ jednak – jak stoi w tytule – świat się zmienia i zmieniać będzie do samego końca, tedy całkiem możliwym jest, iż kiedyś wrócimy do dawno zapomnianych schematów (małżeństwo, wielodzietność, poszanowanie starszych, religijność), z tym że odkryjemy je na nowo i nadamy im inną nieco formę. Kultura to tygiel zmiennych podgrzewanych przez naturę ludzką, a ta pragnie zarówno bezpieczeństwa, jak i wolności. Kto wie, co przyniesie przyszłość...

Wykop Skomentuj132
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo