Rosja i Białoruś ostro zaprzeczyły oskarżeniom Polski i UE o kryzysie migracyjnym na polskiej granicy. Ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Nebensja powiedział we wtorek na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, że migranci nie chcą pozostać na Białorusi, ale chcą udać się do Europy.
„Więc kto powoduje ten kryzys, budując ogrodzenia z drutu kolczastego i koncentrując wojska na granicy?” – zapytał retorycznie Nebensja. UE nie chce przyjmować migrantów, nadszedł „czas, aby przestać obwiniać”. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko oskarżył UE o prowadzenie „wojny hybrydowej”.
„A wy dranie, szaleńcy, chcecie, żebym was chronił przed imigrantami?” – powiedział w białoruskiej telewizji. „Jeżeli popełnimy tu najmniejszy błąd, nie daj Boże, natychmiast zostanie w to wciągnięta Rosja, największa potęga nuklearna na świecie” - dodał Łukaszenko.
Jak to wszystko usłyszał niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas (55 l. SPD) to zagroził białoruskiemu dyktatorowi sankcjami ze strony Unii Europejskiej. „Nałożymy sankcje na wszystkich, którzy biorą udział w ukierunkowanym przemycie migrantów” – napisano w oświadczeniu MSZ. Nie wyklucza się rozszerzenia sankcji na inne obszary gospodarki. UE „nie ugnie się przed szantażem.
Jak żyła rodzina chłopca z granicy. Redost Ahmad i jego rodzina. Foto Hardy Ahmad.






Komentarze
Pokaż komentarze (1)