Polska przygotowuje pozew przeciwko Rosji o reparacje za zbrodnie sowieckie. Inicjatywa realizowana jest na polecenie premiera Donalda Tuska. Delikatna sugestia strony niemieckiej przedstawiona w 2025 roku nabiera powoli kształtu i jest dziś tematem na Onet.
"Kto domaga się zadośćuczynienia tylko od Niemiec, ukrywa połowę prawdy - czytamy w niemieckiej gazecie. Dziennikarz "Die Welt" ocenia, że żądania wysuwane przez Polskę są uzasadnione. Powinny jednak dotyczyć nie tylko Berlina, ale również Moskwy". wp.pl
Kraj zamierza domagać się od Rosji odszkodowania w wysokości 1,3 biliona euro, a także od Niemiec za zbrodnie II wojny światowej.
Bartosz Gondek, dyrektor instytutu, któremu Tusk zlecił badanie historycznych zbrodni Rosji, powiedział, że śledztwo będzie o wiele bardziej ambitne niż jego praca na temat zbrodni nazistowskich, szczególnie biorąc pod uwagę ponad cztery dekady zimnej wojny, podczas której Polska pozostawała pod wpływami Związku Radzieckiego. Więcej Financial Times (Tekst płatny i dostępny za 1 euro)
Według Gondka, zespół około 10 polskich historyków napotyka większe trudności niż te, z którymi borykali się przy obliczaniu niemieckich reparacji, nazywając śledztwo „projektem długoterminowym”. Podkreślił, że polscy historycy nie mają dostępu do szczególnie wrażliwych archiwów rosyjskich, a wiele dokumentów zostało sfałszowanych lub zniszczonych w okresie sowieckim.
Kolejne balony z Białorusi wleciały do Polski napisano w Onet
"W dalszej części komunikatu przekazały z kolei, że dzisiejszej nocy kolejne balony z Białorusi naruszyły polską przestrzeń powietrzną. "Obiekty były na bieżąco identyfikowane i pozostawały pod stałym nadzorem wojskowych systemów rozpoznania. Sytuacja była kontrolowana i nie stwarzała zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego ani obywateli RP" — informuje Dowództwo Operacyjne".
Jest więc zabawa i najlepsza jest zabawa w balony. Tu trzeba powiedzieć szczerze, że nasi "przyjaciele" ukraińscy też lubią się bawić. Zabawę opisują tak:
„Kijów, odczuwając brak funduszy i dostępu do wystarczającej ilości nowoczesnej broni, zwrócił się w stronę balonów jako taniego rozwiązania awaryjnego, które ma asymetryczną przewagę w postaci lokalnych przepływów wiatru” – czytamy w materiale WSJ.
Zaletami balonów są: niewidzialność dla radarów, zdolność do wznoszenia się wysoko ponad liniami walki elektronicznej i możliwość przenoszenia na przykład dronów szturmowych kamikaze na tysiące kilometrów.
„W zeszłym roku ukraińskie siły użyły balonów do ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej, a także na Moskwę i Riazań” – powiedzieli dziennikarze. „ Balony wykorzystano również do dostarczenia dronów uderzeniowych do Moskwy w grudniu ” .
Na Ukrainie dominują wiatry – główny czynnik wpływający na użycie balonów – wiejące ze wschodu, co oznacza, że balony naturalnie dryfują w kierunku Rosji. W połączeniu ze sztuczną inteligencją i dokładnymi prognozami pogody, stają się one dość skutecznym środkiem rażenia.
Aby znaleźć odpowiednie prądy powietrza, balony zmieniają wysokość, wykorzystując otwory wentylacyjne lub śmigła. Pojedynczy balon kosztuje kilkaset dolarów, ale jego neutralizacja może kosztować Rosjan miliony dolarów, powiedział Andrew Evans, dyrektor ds. strategii i transformacji w Wydziale Wywiadu Armii USA.
I to by było na tyle.






Komentarze
Pokaż komentarze (15)