Wylazła wiocha spod strzechy i rozpełzała się po kraju a chłopa głupiego z mordą idioty ciężko na odludziu spotkać. Dzieci wykształcone i języki znające po świecie pełzają i nijak to się ma do wiochy, do której Tokarczuk powróciła. Kiedyś dachy pokryte strzechą stanowiły synonim biedy a dziś bogactwa i właśnie im Tokarczuk odmawia dostępu do swojej twórczości. Czy żyjący w posiadłościach pokrytych ,,strzechą" wybitni politycy, naukowcy czy inna grupa idiotów godna jest, by poślinionym paluchem kartki książek Olgi przewracać, powiedzieć nie potrafię, ale że Olga opluła idiotów podkreślić jestem zmuszony.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)