Gdyby ktoś nie znał historii i poznał ją jedynie od prof. Barbary Engelking, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, to mógłby nabrać przekonania, że Polacy (oprócz niewielkiego marginesu) czyhali na żydowską śmierć i jeśli Żydów nie sprzedawali, to w najlepszy przypadku stali pod murami płonącego getta, jak cytuje Engelking, mówili: żydki się palą, pluskwy się palą. info
Krótko o incydencie będzie, bo o czym pisać jak nikt nic nowego nie powiedział. Nawet Mateusz, będąc historykiem, nie ujawnił treści depesz, które regularnie wysyłały delegatury rządu i kierownicze instancje żydowskie za pośrednictwem polskich radiostacji. Depesze lądowały w Londynie i skierowana była do środowisk żydowskich i środków masowego przekazu. Odbiorcami depesz byli żydzi wszystkich narodowości i faktycznie polski żyd też mógł się trafić. Samobójstwo Szmula Zygielbojma w Londynie jest jednak dowodem, że jak zabijają żyda polskiego, to żydowi międzynarodowemu to zwisa.
Na szczęście nasze i historii zachowały się oświadczenia znanych żydów, których wypada powołać na świadków.









Komentarze
Pokaż komentarze